Prezydent czeka na wyrok

Na 25 kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie przełożył ogłoszenie wyroku w sprawie mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka. Pierwotnie sędzia sprawozdawca Marta Laskowska-Pietrzak informowała, że decyzja zapadnie w dniu rozprawy, 18 kwietnia. O odroczeniu zadecydował stopień skomplikowania sprawy.


Chodzi o łączenie przez Krzysztofa Żuka mandatu prezydenta Lublina z członkostwem w radzie nadzorczej spółki PZU Życie w latach 2014-2016. Ustawa antykorupcyjna generalnie zakazuje łączenia mandatów wójta, burmistrza i prezydenta z członkostwem w spółce Skarbu Państwa lub samorządu terytorialnego. Czyni jednak wyjątek, o który rozgorzał spór, który przeniósł się aż do sądu.

Prezydent uznaje, że zgodnie z prawem skorzystał z ustawowego wyjątku, gdyż do rady zgłosił go Skarb Państwa Włodzimierz Karpiński, mający większość głosów i w pełni kontrolujący spółkę córkę PZU S.A. Inaczej uznał wojewoda lubelski Przemysław Czarnek twierdząc, że przy zgłaszaniu Żuka do spółki państwo miało jedynie 34 procent akcji spółki, a nie wymagane minimum 50 procent, jak zapisane jest w ustawie antykorupcyjnej. Dlatego w lutym 2017 r. wojewoda wygasił mandat prezydenta Krzysztofa Żuka, ale ten zaskarżył tę decyzję.

Sprawa nie na Trybunał Konstytucyjny

Dodajmy, że sprawa jest w sądzie już rok, a i tak mogła toczyć się dłużej. Mecenas prezydenta, Przemysław Bryłowski, złożył przed rozprawą wniosek o przekazanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego, by ten sprawdził, czy działania wojewody nie są sprzeczne z konstytucją. – Orzeczenie nie jest niezbędne – orzekła Marta Laskowska-Pietrzak, sędzia sprawozdawca.

Na ostatniej rozprawie sędziowie wysłuchali argumentów obu stron. Więcej do powiedzenia mieli prawnicy prezydenta, którzy skierowali do sądu jeszcze jedno pismo, by ten miał na uwadze, że podobny spór toczył się niedawno między prezydentem Radomia, któremu mandat za złamanie tych samych zapisów ustawy antykorupcyjnej wygasił wojewoda mazowiecki, ale WSA w Warszawie uchylił zarządzenie zastępcze wojewody. – Sądy rozpatrują sprawy indywidualnie, ale widać, że problem jest systemowy – argumentował mecenas Zbigniew Dubiel, szef radców prawnych lubelskiego ratusza, broniący w sądzie Krzysztofa Żuka ze strony gminy Lublin, który dodał: – W przypadku osób pełniących funkcję z wyborów sprawa wygaszenia mandatu musi być dostatecznie wyjaśniona. To postępowanie było wadliwie przeprowadzone.

O tym, że zarządzenie zastępcze nie powinno być wydane, mówił kolejny z obrońców w prezydenta procesie. – Ono pokazuje miejsce CBA w państwie prawa. Wojewoda, sądy są niepotrzebne. Sprawę rozstrzyga organ ścigania – mówił mecenas Jacek Gutowski, kolejny z obrońców Żuka.

Prawnicy wojewody gotowali, by sąd oddalił skargi prezydenta i rady miasta. – Przedmiotem sprawy nie jest dorobek pana prezydenta. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, iż wojewoda był w tej sprawie notariuszem, a prezydent mógł odnieść się do ustaleń CBA. Wojewoda starannie przeprowadził postępowanie – mówił Marek Pawłowski, mecenas wojewody lubelskiego.

Na początku sąd przewidywał, że wyrok zapadnie tego samego dnia o godz. 14. Ostatecznie, ze względu na skomplikowanie sprawy, odroczył jego ogłoszenie 25 kwietnia. BACH

Półtoraroczne przepychanki

Sprawa mandatu prezydenta Żuka toczy się półtora roku, a w sądzie rok. W lutym 2017 roku, na wniosek agentów CBA i po odmowie wygaszenia mandatu Żuka przez radę miasta, wojewoda wydał zarządzenie, zastępcze wygaszające mandat prezydenta Lublina. Ten zaskarżył tę decyzję. Podobnie uczyniła rada miasta większością głosów. Sprawę miał rozstrzygnąć sąd. Pierwszy termin zaplanowano na jesień minionego roku, ale do postępowanie chciały włączyć się inne organizacje, m. in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Wolności. Sprawa przeciągnęła się o kilka miesięcy – przez rozpatrywanie wniosków i zażalenia w NSA. Ostatecznie sądy uznały, że nie ma możliwości włączenia się w postępowanie.