Problematyczni odwiedzający

Kontakt chorych z bliskimi jest ważny, ale odwiedzający ich bliscy potrafią być problematyczni. – Nie stosują dezynfekcji i nie noszą masek – skarżą się lekarze.

W ostatnich latach wiele zmieniło się w temacie odwiedzin w szpitalu, a wszystko za sprawą pandemii koronawirusa. Przez większość tego okresu ze względu na ryzyko zakażenia wizyty były niemożliwe lub w znacznym stopniu je ograniczano. Od jakiegoś czasu wszystko wróciło do normy. W dalszym ciągu jednak obowiązkowe jest noszenie maseczek w szpitalach, przychodniach czy aptekach. A z tym, jak się okazuje, bywa różnie.

Szpital zmaga się z problematycznymi odwiedzającymi, którzy nie chcą stosować dezynfekcji i zasłaniać ust oraz nosa na czas pobytu w lecznicy.

– Część nosi maski, a część nie, bo w opinii publicznej nie ma już pandemii. Tylke że koronawirus wcale nie zniknął, nadal istnieje – podkreślają chełmscy lekarze.

Jak zaznaczają medycy, umycie i dezynfekcja rąk, nałożenie fartucha oraz maski ochronnej na kilkanaście czy kilkadziesiąt minut to niewielkie poświęcenie, a dzięki temu ryzyko zakażenia u pacjentów – w tym często poważnie chorych – osłabionych i o obniżonej odporności znacznie zmaleje.

Brak masek i lekceważenie dezynfekcji to jedno. Kierownictwo chełmskiej lecznicy uczula też bliskich pacjentów, by kierowali się empatią oraz zdrowym rozsądkiem. Odwiedzając chorego, należy zachować ciszę i spokój, pocieszyć go, przynieść mu najpotrzebniejsze rzeczy, a nie traktować wizyty jak spotkanie towarzyskie.

– Najlepiej jeśli w danym czasie przebywa z wizytą jedna osoba. Czasem musimy jednak upominać odwiedzających, by nie robili tłumu i nie przesiadywali całymi godzinami, bo nie pozwala to wypocząć innym pacjentom na sali – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa chełmskiego szpitala. (pc)