Próbują okraść starszych

Znowu kradną. Podjeżdżają autem, stają na uboczu, zostawiają otwarty bagażnik i pod pretekstem „odszkodowania i dużych pieniędzy” próbują wejść do domów.

W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji dotarły informacje dotyczące oszustów narodowości romskiej, którzy grasują na terenie gminy Ruda-Huta. Trzej Cyganie (dwie kobiety, w tym jedna starsza i jeden mężczyzna) podjechali pod dom mieszkanki wsi Hniszów. Dwójka została w aucie, a jedna z kobiet zapukała do drzwi. Chciała rozmawiać z jakimś mężczyzną, który miał rzekomo mieszkać pod tym adresem. Mówiła, że rodzinie należą się odszkodowanie i duże pieniądze za pracę w Niemczech. Próbowała nawet wmówić gospodyni, że jej mąż kiedyś tam pracował i teraz może coś dostać z tego tytułu. Była namolna, za wszelką cenę próbowała wedrzeć się do środka, a jej kompani czekali w pogotowiu. Na szczęście w porę przyjechała córka gospodyni, a Romowie uciekli.

– Zaparkowali na uboczu, w cieniu, by nikt ich nie widział, i zostawili otwarty bagażnik, jakby chcieli w biegu wrzucić do niego skradzione z domu sprzęty i czym prędzej odjechać. Potem odjechali w kierunku Świerż, bo z drugiej strony drogi akurat trwało koszenie i robotnicy, którzy stali na drodze, mogliby ich nakryć na próbie oszustwa i kradzieży – mówi mieszkanka wsi.

Kobieta spisała numery rejestracyjne auta i zadzwoniła pod numer alarmowy oraz do naszej redakcji. Niestety, wysłane na teren gminy Ruda-Huta patrole nie namierzyły auta na tablicach z Wielkopolski. Cyganie zdążyli uciec.

– To nie pierwszy raz w naszej gminie. Zimą sąsiad wybiegł z domu w samej koszuli, by ratować inną mieszkankę. Zobaczył przez okno, że podejrzani Cyganie siedzą w aucie i czekają na tych, którzy są w jej domu – dodaje kobieta. – Gdy już wejdą do środka, jedna z nich udaje, że robi jej się słabo, prosi o wodę, po czym upada na podłogę. Druga od razu rozkłada koc dla biedaczki – tak, by gospodyni nie widziała, co się dzieje. A one wtedy kradną wszystko, co wartościowe.

Policja apeluje, by ludzie – w szczególności starsi – nie popełniali tego błędu i nie obdarzali zaufaniem nieznanych osób, które pukają do drzwi ich domów. A w razie podejrzeń, od razu zawiadomili komendę. Istotną rolę odgrywa czas. (pc)