Prokurator przyjrzy się bójce

Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie wszczęła postępowanie dotyczące naruszenia czynności narządów ciała dwóch nieletnich chłopców. Chodzi o 11-latków, którzy mieli zostać poturbowani w Rejowcu Fabrycznym przez ojca dziewczynki, która poskarżyła się mu, że została przez nich pobita.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w niedzielę, 23 listopada. Grupa dzieci w wieku 11–13 lat bawiła się w okolicy przedszkolnego placu zabaw, rzucając się śniegiem. W pewnym momencie między dwoma 11-letnimi chłopcami a ich rówieśniczką miało dojść do sprzeczki, która przerodziła się w bójkę. Dziewczynka zadzwoniła po ojca, a ten chwilę później pojawił się na miejscu. Według relacji, które obiegły ogólnopolskie media, mężczyzna miał popchnąć chłopców i ich zastraszać. Policja potwierdza, że przyjęła takie zgłoszenie.

– Miało dojść do naruszenia nietykalności cielesnej dwóch chłopców poprzez popchnięcie ich na śnieg przez tego mężczyznę (ojca dziewczynki – przyp. red.) – informowała nadkom. Ewa Czyż, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Dzieci nie posiadały widocznych obrażeń, a interwencja policjantów zakończyła się pouczeniem i przekazaniem stronom informacji dotyczących dalszego postępowania.

Następnego dnia rodzice chłopców złożyli zawiadomienie o pobiciu synów przez ojca dziewczynki.

Swoją wersję przedstawiła nam także matka dziewczynki uczestniczącej w zajściu. Podkreśla, że jej partner pojawił się wyłącznie po to, by sprawdzić, czy córka mówi prawdę o rzekomym pobiciu, i że nie użył wobec chłopców przemocy. Twierdzi również, że to ich córka miała zostać zaatakowana.

Zupełnie inaczej zdarzenie opisuje matka jednego z poszkodowanych chłopców. Jak mówi, zarówno jej syn, jak i drugi chłopiec zgodnie twierdzą, że zostali zaatakowani przez dorosłego mężczyznę. Jak dodaje, przedstawiona przez matkę dziewczynki wersja wydarzeń mija się z prawdą, a jej córka nie jest „niewiniątkiem” i już wcześniej miała wdawać się w zatargi z chłopcami i wyśmiewać ich z powodu sytuacji rodzinnej.

– Nieprawdą jest, że chłopcy pobili dziewczynkę w brutalny sposób i naciągali jej czapkę na twarz. Inną wersję wydarzeń przedstawiała matka dziewczynki na spotkaniu mediacyjnym w szkole. Ojciec dziewczynki dokonał aktu zemsty, a nie rozdzielał bijące się dzieci. W momencie wtargnięcia ojca na górkę dzieci bawiły się oddzielnie. Ojciec dziewczynki podszedł do syna i powiedział: „To ty, k****, bijesz moją córkę?”, po czym brutalnie uderzył go pięścią w brzuch, skulone dziecko złapał za głowę, kopnął kolanem w brzuch, a następnie chwycił za szyję i przerzucił za siebie na ziemię. Syn uderzył plecami i głową o twarde podłoże. Następnie podszedł do drugiego chłopca, rzucił nim o ziemię i brutalnie kopnął leżące na śniegu dziecko w brzuch. Na koniec zagroził: „Następnym razem, wy k***y, wasza matka was nie pozna”, po czym oddalił się, pozostawiając skulone z bólu dzieci na śniegu. Po całym zdarzeniu córka napastnika stanęła nad leżącymi chłopcami i powiedziała: „Ha, ha, ha, było ze mną nie zadzierać”. Matka dziewczynki zajmuje wysokie stanowisko w miejscowej instytucji publicznej – mówi nam matka jednego z chłopców.

Dzieci, które były na placu zabaw, jak twierdzi, potwierdzają tę wersję zdarzenia.

– Moje płaczące i obolałe dziecko do domu przyprowadził 14-letni chłopiec, który był świadkiem całego zajścia i opowiedział mi, co się wydarzyło. Tymczasem dziewczynka po wszystkim została na placu zabaw, bawiąc się dalej z rzekomo „pobitymi” koleżankami. Następnego dnia normalnie przyszła do szkoły. My pojechaliśmy z synemi na SOR w Chełmie, skąd chłopców przewieziono karetką do DSK w Lublinie na dalsze badania. Syn miał wykonany m.in. tomograf głowy i kręgosłupa oraz prześwietlenia jamy brzusznej. Drugi chłopiec również. Obecnie syn przebywa na zwolnieniu lekarskim już drugi tydzień. Do dziś skarży się na ból pleców i głowy. Jesteśmy pod opieką poradni chirurgicznej DSK w Lublinie. Najgorsza jest jednak trauma – boi się chodzić do szkoły, boi się nawet, gdy ktoś dzwoni domofonem. Nie spodziewał się, że dorosły człowiek, ojciec koleżanki z klasy, może go pobić i upokorzyć na oczach rówieśników – relacjonuje matka 11-latka.

Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie. Toczy się ono w sprawie naruszenia czynności narządu ciała lub uszczerbku na zdrowiu u małoletnich, trwającego nie dłużej niż 7 dni. Matka jednego z chłopców zaznacza jednak, że syn otrzymał zwolnienie lekarskie na dłuższy okres, więc ostateczna kwalifikacja czynu może jeszcze ulec zmianie. (w)