Protest niezawieszony

W sierpniu chełmscy ratownicy dostaną na konto pierwsze obiecane dodatki do pensji. Ale nie tyle, o ile walczyli. Protest trwa dalej.

Trwa przeliczanie dodatków do wynagrodzeń ratowników medycznych. Pula ponad 58 tys. zł, jaką Stacja Ratownictwa Medycznego w Chełmie dostanie do rozdysponowania na 146 etatów, to pieniądze z budżetu państwa (wojewoda przekazuje je w postaci dotacji oddziałowi Narodowego Funduszu Zdrowia, a NFZ jednostkom realizującym Państwowe Ratownictwo Medyczne). Zgodnie z obietnicą od sierpnia etatowi ratownicy medyczni będą zarabiać co miesiąc 400 zł brutto więcej, a kolejne czterysta mają dostać za rok (podwyżka kontraktowych uzależniona jest od wypracowanych godzin). Szkopuł w tym, że tak czy inaczej to tylko połowa kwoty, jaką wywalczyły pielęgniarki. To przelało czarę goryczy, bo dziś również i one zarabiają więcej od ratowników medycznych. A ci są niezastąpieni. Pracują od rana do nocy, ciągle w gotowości. Niosą pomoc innym, sami nierzadko narażeni za niebezpieczne sytuacje. Wszystko za marne grosze, dlatego zapowiadają, że trwający od 24 maja protest nie zakończy się tak łatwo.
– Wyrównanie powinno być dla wszystkich takie samo, skoro w karetce wszyscy tak samo pracują – mówi Tomasz Kazimierczak, dyrektor Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie. – Stacja jest oflagowana, a ratownicy w dalszym ciągu pracują w czarnych koszulkach. Protest nie zostanie zawieszony – zapewnia dyrektor.(pc)