Protest pod cyrkiem

Działacze Stowarzyszeń WeRwA oraz Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt robią co mogą, aby uniemożliwić widowiska cyrkowe z udziałem tresowanych zwierząt w Chełmie. Podczas czwartkowego występu cyrkowego przy ul. Lutosławskiego zorganizowali akcję protestacyjną. – Najlepszym dowodem przemocy jest pała w jednej ręce i bat w drugiej ręce, bez których żaden pokaz się nie odbywa – czytamy w ulotkach rozdawanych przez chełmskich działaczy.

Dyskusja na temat tego, czy powinny mieć miejsce widowiska cyrkowe z udziałem tresowanych zwierząt trwa od kilku lat. Coraz więcej miast nie wyraża na to zgody. Walkę o uniemożliwienie cyrkom przedstawień z udziałem zwierząt rozpoczęli jakiś czas temu przedstawiciele Stowarzyszenie WeRwA w Chełmie. W ubiegłym roku wystąpili oni do Urzędu Miasta Chełm, Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej o to, aby instytucje te nie udostępniały swoich terenów cyrkom z tresowanymi zwierzętami. Chełmscy urzędnicy informowali, że nie dysponują już takimi gruntami (kiedyś był to teren przy ul. Batorego, ale działka ma już innego zarządcę), więc mają problem z głowy. Zarząd Spółdzielni ChSM, który wcześniej dzierżawił cyrkom teren przy skwarze przy ul. Wieniawskiego również ma na uwadze argumenty obrońców praw zwierząt. Bez względu na to ostatnio, zanim jeszcze ustąpiły siarczyste mrozy w Chełmie już pojawiły się plakaty z zapowiedziami występu cyrkowego.
– Byłem zaskoczony, że jeszcze nie zakończyła się zima i leżał śnieg, a cyrk już jeździ ze zwierzętami po kraju – mówi chełmianin. – Zastanawiam się, jak zwierzęta znoszą takie warunki.
Widowisko cyrkowe z udziałem tresowanych zwierząt zorganizowano w ubiegły czwartek, przy ul. Lutosławskiego. Nie na działce ChSM, ale prywatnej. Działacze ze Stowarzyszeń WeRwA, a także Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt, rozdawali ulotki osobom, które przyszły zobaczyć widowisko cyrkowe. Na ulotkach widniały hasło: „Powiedz NIE!!! biciu i dręczeniu zwierząt”, a także dwa cytaty „Najlepszym dowodem przemocy jest pała w jednej ręce i bat w drugiej ręce, bez których żaden pokaz się nie odbywa”, „Żaden rozsądny człowiek, który choć trochę zastanawia się nad światem dookoła siebie, nie kupi biletu do cyrku i nie zaprowadzi tam dziecka”. Według działaczy stowarzyszenia WeRwA na przedstawienie cyrkowe przyszło około 350 osób. Ale chełmscy obrońcy praw zwierząt są zdeterminowani i już zapowiadają, że na rozdawaniu ulotek nie poprzestaną.
– Nasze apele do przedstawicieli miasta, PWSZ i ChSM przyniosły efekt, bo instytucje te nie udostępniły terenów cyrkowi ze zwierzętami, a zrobił to już właściciel prywatnej działki – mówi Grzegorz Gorczyca ze Stowarzyszenia WeRwA. – Mam nadzieję, że w przyszłości to miejsce również nie będzie już służyło takim występom. Wiemy, że przy okazji ucierpiała sąsiednia działka. Mamy kilka pomysłów na kolejne akcje. Wiemy, do kogo jeszcze wystąpić o to, aby utrudnić tego typy występy, którym po prostu się sprzeciwiamy.
Chełmscy aktywiści zapewniają, że nie mają nic przeciwko cyrkom bez tresowanych zwierząt.
– Jeśli przyjadą do nas cyrkowcy bez zwierząt, to możemy im nawet pomóc w promocji występów – mówi Gorczyca. (mo)