Przejęli szkoły. Odzyskają budynki?

Bez głosu sprzeciwu radni przegłosowali przejęcie oddanych prywatnej firmie Almi-Edu szkół w Rejowcu, co otwiera drogę do wypowiedzenia niekorzystnej dla powiatu umowy użyczenia obiektów. A dwójce radnym – Pawłowi Ciechanowi i Andrzejowi Derlakowi, którzy wstrzymali się od głosu – oberwało się od Marcina Łopackiego i Andrzeja Łolika za to, że pilnują interesu prywatnej firmy. Radny Łolik stwierdził nawet, że tych którzy podpisali umowę powinno się powiesić… za interes. Dostał za to oklaski.

Piątkową (21 kwietnia) sesję Rady Powiatu Chełmskiego zwołano w jednym celu – podjęcia uchwał w sprawie przejęcia przekazanych w 2013 roku firmie Almi-Edu Moniki Tofil szkół w Rejowcu: liceum ogólnokształcącego, technikum, szkoły policealnej, zasadniczej szkoły zawodowej i schroniska młodzieżowego. Podczas sesji wszystkie uchwały przegłosowano bez sprzeciwu i komentarzy. Od głosu wstrzymali się tylko radni Paweł Ciechan, Andrzej Derlak i Marek Słupczyński. Dyskusja rozgorzała na wcześniejszych wspólnych komisjach.

Dlaczego wypowiadają?

Starosta Piotr Deniszczuk przypomniał, że w 2013 roku, gdy powiatem kierował Paweł Ciechan, rada powiatu podjęła uchwały o przekazaniu prowadzenia szkół prywatnej firmie. Zarząd podpisał także umowę użyczenia obiektów w Rejowcu, która – jak później wyszło na jaw – była dla powiatu niezwykle niekorzystna dla powiatu i nie dawała niemal żadnych możliwości rozwiązania przed upływem dziesięciu lat. W budynku liceum Almi-Edu szybko zorganizowała Niepubliczny Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy, o którym za sprawą skandalicznych sytuacji, do jakich w nim dochodziło, wkrótce usłyszała cała Polska. Po powtarzających się potwornych zajściach kuratorium oświaty i ministerstwo edukacji nakazało zabranie wychowanków z Rejowca. Od kwietnia 2016 roku budynki stoją puste. NMOW przestał funkcjonować a firma Almi-Edu nie zorganizowała naboru do szkół. – W związku z tym, że jednym z warunków umowy użyczenia obiektów było prowadzenie w nich działalności oświatowej, mamy możliwość wypowiedzenia niekorzystnej umowy – mówi Deniszczuk.
Urzędnicy podeszli do tego metodycznie. Najpierw wydali decyzję o wykreśleniu podmiotu z rejestru placówek oświatowych, od którego co prawda Almi-Edu się odwołała, ale mało prawdopodobne by dało to jakiś skutek. Kolejnym krokiem było podjęcie uchwał o przejęciu prowadzenia przekazanych szkół. Następnym będzie wypowiedzenie umowy użyczenia obiektów. – Naszym zamiarem jest prowadzenie tam działalności oświatowej, przeprowadzenie naboru do szkoły zawodowej i studium policealnego, a jeśli nie uda się skompletować chętnych, alternatywą jest przeznaczenie budynków i internatu na potrzeby domu pomocy społecznej w związku z roszczeniami właścicieli do budynków w Kaniem i Chojnie, w których funkcjonują nasze placówki – referował starosta.

Kto broni?

Dyskusje rozpoczął radny Andrzej Derlak, który oznajmił, że prywatny podmiot właśnie prowadzi nabór na nowy rok szkolny i już ma 20 chętnych uczniów. Pytał też o kwestie rozliczeń finansowych powiatu i szkoły. – Mówiło się, że powiat dokładał ponad 800 tys. zł a ja mam inne informacje – mówił. Pytanie skonkretyzował radny i były starosta Paweł Ciechan: – Jaka była subwencja dla NMOW w 2015 a jaka w 2016 roku? Chciał chyba dowieść, że przed rokiem powiat sporo zaoszczędził na subwencji na NMOW.
– Na koniec 2015 roku dołożyliśmy ponad 800 tys. zł do funkcjonowania NMOW, rok 2016 zakończyliśmy na plusie, ale tylko z tego powodu, że subwencja przekazywana jest na cały rok kalendarzowy a ośrodek w kwietniu przestał funkcjonować – mówi P. Deniszczuk. – Ale kwestie finansowe to temat rzeka, a stronę kosztów i przychodów można przedstawiać na różne sposoby. Z naszej strony moglibyśmy policzyć np. średnio czynsz dzierżawy i wyliczyć, ile Almi-Edu powinna zapłacić za użyczenie obiektów. A co z przekazanym nieodpłatnie naprędce wyposażeniem obiektu? Pomoce naukowe, księgozbiór, krzesła, stoliki, pościel itp. Lista jest długa.
Deniszczuk przyznał, że użytkownik budynków i tak będzie mógł odzyskać udokumentowane nakłady, na które pozwolił mu poprzedni zarząd. To prawie 300 tys. zł. – Wiemy, ile było skandalu wokół tej działalności. Nie myśmy to wywołali. Spowodowane to było brakiem nadzoru i różnymi innymi rzeczami, które się tam notorycznie zdarzały. Podmiot nie powinien mieć pretensji do nas, tylko do własnych działań i własnej kadry. Decyzje w tej sprawie podejmowały kuratorium i ministerstwo – mówił Deniszczuk.

Czyj interes?

Derlak nadal dopytywał czy powiat jest na plusie czy minusie i sugerował, że dokładanie w 2015 roku było błędem urzędników powiatu. Deniszczuk wypomniał, że wniosek o rozliczenie subwencji składał jego poprzednik. Ale Ciechan twierdził, że nie został on uzupełniony przez jego następców. Derlak mówił, że przejmując obiekt firma musiała wydać pieniądze na jego dostosowanie. Do dyskusji włączył się Marcin Łopacki. – Nie wierzę w to, co mówią radni Derlak i Ciechan. Lobby działa dalej – stwierdził. Łopacki wypomniał Ciechanowi, że zaraz po tym, jak został starostą, zatrudnił na stanowisko dyrektora wydziału oświaty Jacka Kosińskiego, zięcia swojego niedawnego zwierzchnika – wicewójta gminy Chełm, Lucjana Piotrowskiego. – Kiedy Kosiński został odwołany z funkcji, żalił się na jednej z sesji, że to nagonka na niego, a jakież było moje zdziwienie, jak niedługo później w telewizji występuje jako przedstawiciel prywatnej firmy (Almi-Edu) – mówił. – O co chodzi panie Ciechan? To źle wygląda. A dlaczego pan Kosiński nie składał oświadczenia majątkowego? Na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć każdy sam z osobna.
Łopacki pytał: Po co było wygaszać licem w Rejowcu, szkołę z pięknymi tradycjami a w tym samym czasie tworzyć szkołę w Dubience? Jego zdaniem trzeba było wzmocnić Rejowiec naborem, kadrą i promocją.
– Dziwią mnie głosy radnych Derlaka i Ciechana, próbujących bronić czegoś, co jest moralnie niedopuszczalne – mówi. – NMOW nie wyszedł i teraz jest próba, żeby budynki nie wróciły do właściciela. Taka niby próba otworzenia szkół. Ale dlaczego to powiat nie mógłby ich sam prowadzić?
Jeszcze ostrzej oberwało się radnemu Ciechanowi i Derlakowi od Andrzeja Łolika. – Kogo wy reprezentujecie? Radę powiatu czy prywatną firmę? – pytał, za co dostał oklaski. – Uważam, że powinniśmy próbować odebrać szkołę i budynki, a tych którzy podpisali umowę, powinno się za interes powiesić.
Radny Marek Słupczyński pytał czy wypowiedzenie umowy leży w kompetencji rady powiatu, zarządu czy samego starosty.
– Są dwie umowy: jedna na użyczenie budynków a druga na prowadzenie szkół – mówiła radca prawna powiatu, Grażyna Taras.- Dzisiaj rada zajmuje się przejęciem szkół, a nie wypowiedzeniem umowy użyczenia obiektów. Chociaż sytuacja jest nowa, bo nie spotkałam się z nią w swojej karierze, to zgodnie z przepisami jednostka samorządu terytorialnego ma obowiązek przejąć szkoły od podmiotu prywatnego, jeśli ten nie wywiązuje się z ich prowadzenia. A w Rejowcu nie jest prowadzona działalność oświatowa.
– Mecenas rozwiała wątpliwości. Starosta robi to, co jest jego obowiązkiem – mówił radny Andrzej Dzirba.
Radny Ciechan sugerował, że zabrakło rozmów z właścicielem szkoły. – Być może udałoby się porozumieć polubownie i rozwiązać umowę za porozumieniem stron – mówił.
– Przed końcem 2016 roku spotkaliśmy się z panem Arkadiuszem Tofilem, pełnomocnikiem Almi-Edu, który prosił, abyśmy nie podejmowali żadnych decyzji do 20 stycznia w związku z jakimiś sprawami firmy i kuratorium – mówi Tomasz Szczepaniak, wicestarosta chełmski. – Jest 21 kwietnia i nie możemy czekać dłużej. Liczyliśmy, że firma przeprowadzi może jeszcze nabór w połowie roku do zasadniczej szkoły. Ale skoro tego nie zrobiła, nie ma uczniów, to nie ma co czekać. Bogumił Fura