Przejście z poślizgiem

Nie w czerwcu a do końca lipca ma powstać bezpieczne piesze przejście przez torowisko w Woli Uhruskiej. Jak mówi wójt Jan Łukasik, wina za opóźnienie leży po stronie kolejarzy, którzy podobno nie mogą zdobyć odpowiednich materiałów do budowy przeprawy.

Tory kolejowe z Chełma do Włodawy przecinają Wolę Uhruską na dwie części. Po wschodniej stronie znajdują się sklepy, targ, kościół, Urząd Gminy, Ośrodek Zdrowia i tereny rekreacyjne nad zalewem. Na północy – największy sklep, bloki Spółdzielni Mieszkaniowej „Nadbużanka” i mnóstwo domków jednorodzinnych. W Woli Uhruskiej funkcjonują dwa oficjalne przejazdy kolejowe – główny w ciągu ulicy 1 Maja oraz na południowych peryferiach – w ciągu drogi powiatowej do Potok.

Pomiędzy nimi istnieje dzikie przejście piesze, z którego korzysta mnóstwo ludzi, oczywiście nielegalnie. Sytuacja miała się zmienić, bo gmina wraz z kolejarzami miała plany, by na torowisku zbudować bezpieczne przejście dla pieszych. Miało ono być gotowe tuż przed wakacjami, ale z tych planów nic nie wyszło. – Kilka dni temu spotkaliśmy się z przedstawicielami kolei – mówi Jan Łukasik, wójt gminy Wola Uhruska.

– Ustaliliśmy, że gmina zapewni materiały niezbędne do budowy przeprawy do torów. Problem w tym, że niektóre elementy tego przejścia są trudno dostępne, więc budowa będzie przesunięta o miesiąc. Ma być gotowa do końca lipca. Wiem, że będzie to już połowa okresu kursowania na tej trasie szynobusu, ale wszyscy musimy się uzbroić w cierpliwość i jeszcze trochę poczekać – dodaje Łukasik. (bm)