Przepadną 3 mln zł, a droga dalej będzie straszyć?

Brak chodnika, niebezpieczne pobocze, regularnie przejeżdżające tiry – w takich warunkach chodzą do szkoły dzieci z podlubelskiego Dominowa. Znajdujący się w opłakanym stanie fragment jednej z dróg powiatowych miał w tym roku zostać wyremontowany, ale plany spaliły na panewce. – Boimy się, że dojdzie tu do tragedii. Coś z tym trzeba zrobić – mówią mieszkańcy.


Podlegająca Starostwu Powiatowemu w Lublinie, mająca ponad 30 kilometrów długości droga 2272 L łączy ulicę Głuską w Lublinie z trasą wojewódzką nr 837. W ubiegłym roku wyremontowany został jej fragment, łączący miejscowość Skrzynice z pętlą autobusową w podlubelskim Dominowie (gmina Głusk). W dużo gorszym stanie jest mający ponad 2 kilometry długości odcinek między pętlą a ulicą Głuską w Lublinie.

– Panuje tu duży ruch, a wzdłuż jezdni brakuje chodnika i poboczy o odpowiedniej szerokości. Drogą jeżdżą nie tylko samochody, ale również tiry i autobusy. W takich warunkach dzieci chodzą do szkoły. Obawiam się, że kiedyś dojdzie tu do tragedii – mówi Agnieszka Wójcik, sołtys Dominowa. Problemów jest zresztą więcej. W nawierzchni pojawiają się dziury, brakuje też zatok przystankowych dla przejeżdżających tamtędy autobusów linii numer 3 i 16.

Przebudowa odcinka między pętlą w Dominowie a ul. Głuską znalazła się w budżecie powiatu lubelskiego na 2019 rok. Koszt inwestycji został oszacowany na 6 milionów złotych. W ramach programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej wojewoda lubelski przyznał 3 miliony złotych dofinansowania na wykonanie przebudowy. „Druga połowa” miała zostać sfinansowana po równo z pieniędzy starostwa i gminy Głusk.

W styczniu tego roku Jacek Anasiewicz, wójt gminy Głusk, poinformował, że zabraknie na ten cel środków. „Obecnie gmina prowadzi wiele inwestycji współfinansowanych ze środków UE, na które musi zabezpieczyć własny wkład finansowy, zwiększony w ostatnim czasie ze względu na wzrost kosztów poprzetargowych” – czytamy w wyjaśnieniu, które wójt skierował do starostwa. Na razie droga zatem nie powstanie, a dotacja przepadła.

Mieszkańcy Dominowa są rozczarowani. „Brak rozpoczęcia realizacji inwestycji w ramach przyznanych przez wojewodę środków, stwarza realne zagrożenie, że inwestycja nie zostanie zrealizowana w ciągu najbliższych lat” – czytamy w proteście, jaki mieszkańcy wystosowali do Zdzisława Antonia, starosty powiatu lubelskiego. Do protestu przyłączyli się również mieszkańcy pobliskiego Mętowa oraz Żabiej Woli.

„Dominów jest miejscowością bezpośrednio graniczącą z Lublinem, która bardzo dynamicznie się rozwija. W okresie ostatnich pięciu lat w miejscowości przybyło aż 300 mieszkańców. Jesteśmy przekonani, że przebudowa drogi powinna być zrealizowana jeszcze w bieżącym roku, co pozwoli na zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu drogowym mieszkańcom, a w szczególności młodzieży szkolnej” – czytamy dalej.

– Rozumiem pretensje mieszkańców, ale wina nie leży po naszej stronie – odpowiada Grzegorz Kozioł, członek zarządu powiatu lubelskiego. Czy w tej sytuacji starostwo nie mogło dołożyć pieniędzy i pokryć niedobór, który powstał po wycofaniu się gminy Głusk? – Jeśli zrobimy wyjątek, wówczas podobne sytuacje wydarzą się w przyszłości. Poza tym nie jesteśmy w stanie sami pokryć kosztów – dodaje. Nadal jest jednak cień szansy, że fragment drogi zostanie przebudowany jeszcze w tym roku.

– Jeśli otrzymamy zabezpieczenie finansowe ze strony gminy Głusk, wówczas złożymy wniosek o przyznanie dofinansowania w ramach Funduszu Dróg Samorządowych – tłumaczy G. Kozioł. Kolejny nabór jest planowany w sierpniu tego roku, ale mieszkańcy mają obawy. – Środki mogą być w całości rozdysponowane jeszcze przy pierwszym naborze. Kolejny nabór przewidziany w tym roku może nie zostać w ogóle ogłoszony – mówią. – Będziemy dalej rozmawiać z władzami gminy Głusk – obiecuje G. Kozioł.

Grzegorz Rekiel