Przepadną dwa miliony?

Kolejna wpadka urzędników gminy Leśniowice. Prawie 2 miliony złotych unijnej dotacji na obiecane mieszkańcom kolektory słoneczne mogą przepaść. W gminnym budżecie zabrakło na tę inwestycję ponad dwustu tysięcy złotych. Brakujące pieniądze mają wyłożyć mieszkańcy uczestniczący w projekcie. – Ludzi nie stać na to, aby wyłożyć tysiąc czy dwa tysiące złotych wkładu własnego więcej niż zakładała umowa – mówią rozgoryczeni mieszkańcy.

W powiecie chełmskim są samorządy, które skutecznie pozyskały i wykorzystały dotacje na kolektory słoneczne. Ale w gminie Leśniowice jest inaczej. Dwa lata temu jej wniosek o unijną dotację na ten cel nie został uwzględniony. Opiewał na 2,7 mln zł i zakładał zakup oraz montaż 273 instalacji, w tym 254 kolektorów słonecznych i 19 paneli fotowoltaicznych. Mieszkańcy uczestniczący w projekcie wpłacili po pięćset złotych zaliczki na te inwestycje i byli rozgoryczeni, gdy nie udało się wywalczyć dofinansowania. W gminie zapewniali, że zaliczki nie przepadną i będą wykorzystane na ten cel, na który zostały przeznaczone. Złożono odwołanie od niekorzystnej decyzji lubelskich urzędników i dzięki zwiększeniu puli unijnych pieniędzy na instalacje z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii Leśniowice załapały się na dotację z Regionalnego Programu Operacyjnego. Efektem było podpisanie jesienią ub.r. umowy w tej sprawie pomiędzy zarządem województwa lubelskiego a gminą Leśniowice. Dotacja na realizację projektu pod nazwą „Leśniowice Gmina Malowniczego Wschodu stawia na odnawialne źródła energii” wynosi niecałe 2 mln zł. Ale pojawił się kolejny problem, bo wielu mieszkańców w międzyczasie zrezygnowało z udziału w projekcie. Uruchomiono listę rezerwową i z trudem skompletowano nowych uczestników. Wystarczyło już tylko ogłosić przetarg i mieszkańcy w końcu mieli dostać obiecane solary. Ale nie wiadomo czy do tego dojdzie. Po otwarciu ofert przetargowych okazało się, że 2 875 110 zł zapisane na realizację tej inwestycji w gminnym budżecie to o wiele za mało. W Biuletynie Informacji Publicznej czytamy, że dostawę i montaż 254 kolektorów słonecznych „Dajk P.H.U.” z Lublina oferuje za 2 743 043,70 zł, a „Solartme” z Rzeszowa za 2 699 073,84 zł. Z kolei oferta spółki PRO-ECO z Gdyni obejmująca dostawę i montaż 19 paneli fotowoltaicznych opiewa na 292 034, 38 zł. Przetargu nie rozstrzygnięto, bo gminie brakuje ponad dwustu tysięcy złotych.

– Co za nieudolność! Urzędnicy źle oszacowali inwestycję, przez co po raz kolejny wisi ona na włosku. Który to już raz? – denerwują się mieszkańcy gminy Leśniowice.

Rozgoryczenie uczestników projektu było jeszcze większe, gdy na spotkaniu z wójtem Radzięciakiem dowiedzieli się, że kolektory słoneczne nie zostaną u nich zamontowane, jeśli nie dołożą więcej pieniędzy na wkład własny. Chodzi o bardzo duże pieniądze. Pojedyncza instalacja ma być droższa o 1 100 zł – 2 800 zł. Na stronie internetowej Urzędu Gminy Leśniowice czytamy, że „dofinansowanie jest stałe, a powstałą różnicę przetargową oraz zgodnie z interpretacją Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej również podatek VAT musi ponieść uczestnik projektu”. Wójt informuje też, że gmina sfinansuje 50 proc. VAT. Ostateczną decyzję w tej sprawie pozostawia mieszkańcom. Jeśli ludzie nie wyłożą wyższego wkładu własnego i nie podpiszą aneksów do zawartych umów, projekt nie dojdzie do skutku, a dotacja przepadnie.

– Projekt był wykonywany dwa i pół roku temu i wtedy obowiązywały takie, a nie inne ceny, nikt nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw – mówi Radzięciak. – Wszystko zależy od tego, ile osób podpisze aneksy. Może na miejsce osób, które zrezygnują uda się znaleźć innych chętnych. W najgorszym wypadku rozwiążemy umowę z urzędem marszałkowskim i zrezygnujemy z dotacji.

Takie tłumaczenia nie trafiają do mieszkańców, którym puszczają już nerwy.

– Umawialiśmy się na niższe wkłady własne, ludzi po prostu nie stać, aby teraz dołożyć tyle pieniędzy, a wójt chce na siłę przepchnąć ten projekt przed wyborami – mówi jedna z mieszkanek gminy Leśniowice. (mo)