Przepisała dom córce, straciła dach nad głową

72-latka z Pniówna w gminie Wierzbica przepisała córce dom. Gdy w rodzinie doszło do nieporozumień, starsza, schorowana kobieta trafiła do rudery na podwórku. Bez bieżącej wody i ogrzewania. Za kobietą ujęli się sąsiedzi, opieka społeczna i wójt. A w sądzie trwa sprawa o cofnięcie darowizny.

O sytuacji pani Barbary z Pniówna zaalarmowali nas mieszkańcy wsi.

– Córka wyrzuciła ją z domu i kazała mieszkać w ruderze na podwórku – mówi nam jedna z sąsiadek. – Tam nie ma żadnych warunków do przebywania. Ani bieżącej wody, ani ubikacji, ani ogrzewania. Szczury i myszy biegają po posadzce. Ja bym psa nie trzymała w takich warunkach.

Bezbronna kobieta pomocy szukała u sąsiadów. Jest chora na cukrzycę i musi regularnie przyjmować posiłki. A w ruderze, do której trafiła, nie ma nawet jak zagotować wody na herbatę.

– Pomóżcie jej – prosiła nas sąsiadka. – To porządna osoba. Cała wieś za nią stanie.

Sprawą zainteresowaliśmy Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Wierzbicy. Jej kierownik, Beata Sienkiewicz, zareagowała błyskawicznie. Jeszcze tego samego dnia pojechała z pracownikiem socjalnym do Pniówna.

– Niestety, te informacje się potwierdziły a córka pani Barbary stwierdziła, że nie chce mieć z matką nic wspólnego i nie wpuści jej do domu – mówi B. Sienkiewicz.

Kobieta, podczas nieobecności matki, wyniosła jej rzeczy do pomieszczenia gospodarczego i gdy ta wróciła, już nie została wpuszczona do domu. – W miejscu, do którego wyniosła rzeczy matki, nie ma żadnych warunków do życia. To urąga wręcz ludzkiej godności – mówi B. Sienkiewicz. Pracownikom GOPS córka tłumaczyła, że w domu trwa remont. Ale zapowiedziała, że po jego zakończeniu nie przyjmie matki z powrotem. Na drugi dzień jednak zmieniła zdanie.

– Przyjechała do nas w czwartek i w obecności mojej i pani wójt podpisała oświadczenie, że po remoncie przyjmie mamę pod dach – mówi kierownik Sienkiewicz.

Zapewne wizyta na miejscu pracowników GOPS, wójt oraz policji miała na to wpływ. Nie bez znaczenia jest też tocząca się w sądzie sprawa o cofnięcie darowizny, którą założyła córce pani Barbara. W umowie przekazania domu nie zastrzegła prawa dożywotniego mieszkania w nim. Kolejna rozprawa wyznaczona jest dopiero na 8 lipca.

A zakończenie remontu córka zadeklarowała dwa dni później. Do tego czasu, dzięki staraniom wójt Wierzbicy i kierownik GOPS, pani Barbara trafiła do Domu Pomocy Społecznej w Nowinach. – Nikt, niezależnie od wieku, nie powinien przebywać w takich warunkach, w jakich znalazła się pani Barbara – mówi kierownik GOPS.

Po remoncie pani Barbara ma wrócić do domu. Ale konflikt między nią, a córką trwa od lat i mało prawdopodobne, by nagle się skończył. (bf)