Prześpiewane ćwierć wieku

Jubileusz 25-lecia La Musici

Chór ze Szkoły Podstawowej nr 16 im. Fryderyka Chopina świętuje 25-lecie powstania.
Uroczysty koncert z okazji jubileuszu odbył się 9 czerwca w kościele pw. Św. Andrzeja Boboli w Lublinie przy ul. Paderewskiego. Uczestniczyli w nim obecni i byli chórzyści.


Założycielem i pierwszym dyrygentem chóru jest Zdzisław Ohar, absolwent kierunku muzycznego UMCS (1976 r.). Ukończył Studium Chórmistrzowskie przy Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Rok temu obchodził jubileusz 40-lecia pracy twórczej. Odznaczony został m.in. nagrodami MEN czy medalem Prezydenta Miasta Lublin. W swoim życiu prowadził kilka chórów. Obecnie od 1992 roku prowadzi chór „La Musica”. Jest jego dyrektorem i założycielem. – Pracowałem od 1978 roku w Studium Wychowania Przedszkolnego przy ulicy Krzywej 6. Tam prowadziłem chór „Ars Musica”, złożony z uczestniczek kursu pedagogicznego – wspomina Zdzisław Ohar. – Kiedy zadzwonił do mnie mój kolega, który został dyrektorem obecnej SP 16, z propozycją zmiany pracy, długo się zastanawiałem. Decyzję podjąłem tuż przed wakacyjną radą pedagogiczną – tłumaczy.

Jak dodaje, decyzja była o tyle trudna, że w studium miał chór, który z powodzeniem koncertował już od kilku lat, składający się z muzykalnych kobiet. W 1992 roku musiał wszystko zaczynać od początku. Czasu na pracę z nowym chórem nie miał wiele, bo założenia były takie, że szkolny chór uświetni oficjalne nadanie placówce imienia, które odbyć się miało w drugim semestrze. Początki wymagały więc ogromu pracy. – Ja próbuję grać, a tu sami raperzy, nie ma melodii. To był szok – przyznaje dyrygent. Mimo braku muzycznych doświadczeń na pierwszą próbę przyszło ponad 70 osób.

Z chaosu w melodię

Przez cały wrzesień 1992 roku trwały przesłuchania dzieci chętnych do chóru. – „Na początku był chaos”, można powiedzieć i tak też było i u nas. Przez cały semestr wytrwale pracowałem, ale nie wierzyłem, że to się uda. Pierwszy występ mieliśmy mieć w maju na uroczystości nadania imienia szkole, a nic się nie udawało – mówi Zdzisław Ohar. – Po przerwie semestralnej wreszcie coś drgnęło, bo zostali najwytrwalsi. Część dzieci po pierwszym zapale zrezygnowała, no, bo chór jest dla osób wytrwałych. W chórze trzeba z tych kilkudziesięciu osób zrobić jedną osobę, która ma jedno serce, jedno płuco i jednego ducha – dodaje dyrygent. Dodatkowo, jako osobie przyzwyczajonej do współpracy z dorosłymi, początkowo ciężko pracowało mu się z najmłodszymi dziećmi.

Ostatecznie udało się przygotować i wykonać utwór na dwa głosy. Na uroczystości nadania szkole imienia Fryderyka Chopina nowy chór „La Musica” wykonał w sumie trzy utwory.

– Wtedy wreszcie uwierzyłem w ten chór, składający się z osób w przeróżnym wieku, od pierwszej klasy do ósmej. Pierwsza grupa liczyła ponad 50 osób – wspomina po latach Zdzisław Ohar. – W drugim roku pracy rozpoczęliśmy przygotowania do Ogólnopolskiego Konkursu Chórów Dzieci i Młodzieży „A capella” w Bydgoszczy. Zostaliśmy jego laureatami, zdobywając Brązowy Kamerton – wspomina założyciel „La Musica”. Po pierwszym sukcesie przyszły kolejne i tak latami grupa dodawała kolejne nagrody do swojej kolekcji.

Chór z Czechowa osiem razy zdobył Złoty Kamerton na ogólnopolskim konkursie chórów w Bydgoszczy. Ma też na swoim koncie pierwsze miejsca na Międzynarodowym Festiwalu Pieśni Religijnej „Cantate Deo” w Rzeszowie czy festiwalu „Cantatio Lodziensis” w Łodzi. Zdążył już wykształcić wielu uzdolnionych muzycznie wychowanków, którzy podejmują dalszą naukę na wydziałach wokalnych czy instrumentalnych uczelni wyższych. Wiele osób robi też karierę solową, liczni wybierają grupy jazzowe czy gospel. W chwili obecnej „La Musica” składa się z grupy starszej (liczy 35 osób), młodszej – również 35– osobowej i najmłodszej z 20-osobowej. Po ostatniej reformie oświaty, która Gimnazjum nr 16 przekształciła w szkołę podstawową ponownie w chórze śpiewają najmłodsze dzieci.

Plany i marzenia

– Moim pragnieniem jest to, żeby chór utrzymywał swój dotychczasowy poziom i śpiewał coraz trudniejszy repertuar – mówi Zdzisław Ohar. – Niestety, jest coraz trudniej dokonać naboru. Coraz mniej jest dzieci, które potrafią zaśpiewać melodię. Dzieci obecnie nie znają piosenek. Kiedyś pytały tylko. „A którą mam wybrać?” One teraz więcej słuchają muzyki niż same śpiewają i znaleźć te z dobrym słuchem jest coraz ciężej – przyznaje dyrygent.

Jak dodaje, widać to zwłaszcza na naszych uroczystościach rodzinnych, podczas których tylko nieliczni śpiewają. Odwrotnie jest na Wschodzie: na Ukrainie czy na Słowacji, gdzie ludzie jeszcze zbiorowo śpiewają i to z podziałem na głosy, np. podczas wesel. – Czasami trafi się taki rok, że jest ich większa gromadka. Rozśpiewany był zwłaszcza rocznik 2007 – przyznaje dyrygent. Swoich uczniów stara się uwrażliwić na dźwięki, które nas otaczają, np. lasu. Chórzysta musi mieć w sobie naturalną wrażliwość na melodię, choć – jak przyznaje – cisza też jest potrzebna. – Najpiękniejsza w muzyce jest cisza. Jak chór pięknie zabrzmi i skończy ostatnim akordem, to wśród publiczności panuje idealna cisza. Nikt się nie zrywa, bo każdy chce przeżyć ten pięknie brzmiący akord – mówi Zdzisław Ohar.

Dla kogo chór

Chór to na pewno miejsce dla osób wytrwałych i pracowitych. – Chór to ciężka praca, wiele powtarzanych prób, szlifowanie utworów. Ja od początku organizuję wakacyjne chóralne obozy. Jeden dzień pracy obozu to tyle, co miesiąc pracy w szkole. Pracujemy wtedy przez tydzień po sześć godzin dziennie – tłumaczy dyrygent. – Mojego czasu pracy z chórem nie jestem w stanie policzyć. Oficjalnie zatrudniony jestem na pół etatu, ale o to, ile naprawdę pracuję, trzeba spytać moją żonę – śmieje się. „La Musica” to nie tylko występy nagrody i oklaski. Prowadzenie takiej dużej grupy dzieci i młodzieży bywa bardzo uciążliwe. Dodatkowym utrudnieniem jest brak dostatecznych środków na utrzymanie. – Żeby zdobyć środki na wyjazdy prowadzimy stowarzyszenie, bo szkoła nie może nam dać np. na autokar – mówi Z. Ochar. – Chór to smok, który zjada własny ogon: jedziemy na konkurs, wygramy nagrodę, to nam się zwróci za dojazd. Czasem dostajemy dotację, ale brakuje nam stałej puli środków właśnie na dojazdy. Staramy się, jeśli tylko możemy, wyjeżdżać. W całej naszej historii wzięliśmy udział w 102 festiwalach i konkursach – to około cztery rocznie. Za granicą byliśmy miedzy innymi w Grecji, Bułgarii, we Francji, w Niemczech, na Węgrzech i na Słowacji – mówi Zdzisław Ohar. Drugim dyrygentem chóru z Czechowa od 2012 roku jest Karolina Filipczak, była wychowanka, sopranistka, która prowadzi grupę młodszą.

W uroczystości z okazji 25-lecia pracy artystycznej wzięły udział wszystkie trzy grupy chóralne oraz absolwenci chóru. Na jubileuszu najstarsza grupa razem z najmłodszymi chórzystami wspólnie zaśpiewała nową, ułożoną specjalnie dla lubelskiego chóru kompozycję Marka Raczyńskiego, młodego kompozytora z Poznania, do psalmu 103. – Wybrałem ten psalm, bo chciałem w ten sposób podziękować Bogu. Tylko człowiek pyszny i dumny myśli, że sobie wszystko zawdzięcza. Każdy z nas otrzymuje pewien dar, łaskę i jeżeli je dobrze wykorzysta, to zawsze będzie błogosławił Stwórcę – tłumaczy Zdzisław Ohar. Większość utworów jubileuszowego koncertu została wykonywana po raz pierwszy. Najmłodsi chórzyści wzruszająco zaśpiewali i zagrali na dzwonkach kołysankę „Ach śpij kochanie” do której słowa napisał Henryk Wars w 1938 roku. Na zakończenie zabrzmiał podniosły utwór „Time to Say Goodbye (Con Te Partiro)”Andrea Bocelliego.

Emilia Kalwińska