Przytłoczony ulgą

Schorowany, 70-letni emeryt z Lublina, który sprzedał swoje mieszkanie na 4. piętrze i kupił na parterze w tym samym bloku, może trafić na bruk. Zapomniał bowiem o złożeniu jednego oświadczenia dotyczącego tzw. ulgi meldunkowej. Nie stać go na spłacenie domiaru podatkowego, którego domaga się skarbówka. To aż 80 tys. zł.

Sprawa trafiła na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego pod koniec marca. O historii lublinianina zrobiło się głośno w całej Polsce. Od końca lat 70. ubiegłego wieku mieszkał on na czwartym piętrze bloku, w lokalu otrzymanym od spółdzielni jeszcze z tzw. przydziału. W 2007 roku wykupił to mieszkanie. Cztery lata później, z powodu problemów ze zdrowiem (choroba nóg), postanowił odsprzedać lokal bez podatku dochodowego, korzystając z tzw. ulgi meldunkowej. Zamieszkał na parterze tego samego budynku.
Na czym polega wspomniana ulga? Wszyscy, który kupili mieszkania w latach 2007-2008, a następnie udowodnili stałe zameldowanie przez ponad rok i złożyli stosowne oświadczenie naczelnikowi US, mogli sprzedać lokal bez podatku.
Tak też chciał zrobić lublinianin. – Ustawodawca przewidział, że podatku nie muszą też płacić osoby, które sprzedają mieszkanie i przenoszą się w inne miejsce ze względów życiowych, takich jak choćby zmiana miejsca zamieszkania ze względu na pracę, problemy zdrowotne czy wyjście za mąż. W sytuacji problemów zdrowotnych każdy rozsądny człowiek podjąłby taką decyzję – mówił Grzegorz Sadura, pełnomocnik mieszkańca, doradca podatkowy (z wypowiedzi dla Radia Tok Fm).

Pamiętają brak druczku, nie uznali, że mieszkał 30 lat

I tu zaczęły się problemy. Mieszkaniec nie złożył wspomnianego oświadczenia. Z formalnego punktu widzenia US uznał, że mieszkaniec musi odprowadzić podatek. Ponieważ tego nie uczynił, fiskus zaczął naliczać odsetki. Łącznie jego zobowiązanie „skarbówka” wyliczyła już na ok. 80 tys. zł złotych.
– To jest absurd, mamy tu do czynienia z wadliwą legislacją. Przepisy dotyczące zwolnień z podatku dla zwykłych osób podlegały bardzo częstym zmianom i w efekcie, w skali kraju, jest w tej chwili duża grupa osób – ofiar ulgi meldunkowej – mówił pełnomocnik pechowego lokatora.
US pominął też fakt, że lublinian mieszkał w bloku przez 30 lat przed kupnem lokalu.

Rzecznik wspiera mieszkańca

Sprawę lublinianina z urzędu podjął Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak podkreśla jego biuro, problem sporów o ulgi meldunkowe należy traktować szerzej. – Ta problematyka od dłuższego czasu pozostaje w centrum zainteresowania RPO. Zdaniem rzecznika całokształt materiału zgromadzonego w sprawie pozwala na wyjście poza ścisłą literę prawa i przyjęcie w oparciu o argumenty natury konstytucyjnej, że doszło do skutecznego złożenia wymaganego oświadczenia w formie dorozumianej, tj. w aktach notarialnych. Podkreślić również należy, że podatnik zameldowany był w sprzedawanym lokalu przez 34 lata, a zbycie mieszkania wynikało wyłącznie ze względów zdrowotnych – mówi Piotr Mierzejewski, dyrektor zespołu prawa gospodarczego i administracyjnego w Biurze RPO.
Rzecznik stwierdza, że konstytucyjna wykładnia pozwala na rozstrzygnięcie sprawy na korzyść obywatela. – W stanach faktycznych, w których nie ma wątpliwości, że podatnik spełnił warunek dotyczący zameldowania, dopuszczalne jest powołanie się na oświadczenia w sposób dorozumiany, w takim dokumencie, jak np. zeznanie podatkowe czy akt notarialny, tak jak to ma miejsce w rozpoznawanej sprawie – dodaje Mierzejewski.
RPO widzi też inne argumenty przemawiające na korzyść mieszkańca, m. in. brak stosownych formularzy do zwolnienia podatkowego. Do tego miały istnieć 3 różne regulacje prawne, których stosowanie uzależnione było od daty nabycia nieruchomości.
Wyrok w sprawie lubelskiego emeryta zapadnie 11 kwietnia. BACH