Publiczność szalała przy Jego zagraniach, aż tynk leciał z sufitu…

Leszek Postój od ponad dwudziestu lat brał udział w corocznych tradycyjnych spotkaniach noworocznych byłych zawodników, trenerów i działaczy WKS Lublinianka, będąc m.in. autorem „hymnu koszykarzy” Lublinianki. W styczniu 2019 roku podczas takiego spotkania osobiście wręczał pamiątkową statuetkę wybitnemu trenerowi klubu wojskowego dr Stanisławowi Dzierżakowi (z lewej)

To wielka strata dla lubelskiej koszykówki. W wieku 79 lat zmarł w Lublinie Leszek Postój, były zawodnik Startu i Lublinianki, trener oraz dziennikarz sportowy.

Leszek Postój to jedna z legendarnych postaci lubelskiej koszykówki lat sześćdziesiątych. „Całe życie było mu na pierwsze … Wojciech, ale od małego do dziś zwą go jednak drugim imieniem, Leszek. I niech tak zostanie” – pisał w swojej książce „Pasjonaci” o znakomitym koszykarzu nieżyjący już red. Andrzej Wawrzycki.

„Kto pamięta czasy koszykówki w „Koziołku” przy ulicy Lubartowskiej i wspaniały team Zdzisława Niedzieli, ten musi pamiętać również największego bajeranta w tym gronie. Lubił te koszykarskie sztuczki – w podaniach zza pleców i rzutach z dystansu. Bawił się tym, cieszył jak dziecko, zgarniając nieraz „oper” od trenera. Ale publiczność szalała, aż tynk leciał z sufitu wysłużonej hali. A – trzeba wiedzieć – było to na wiele przed dotarciem do nas najprostszych chociażby przekazów z NBA. A może na te bajeranckie wyczyny młodego Postoja wpływ miało to, że przyszedł na świat 1 kwietnia 1942 r., a więc w prima aprilis? – zauważał red. A. Wawrzycki.

– Całe swoje powojenne szczenięce lata spędziłem na lubelskiej Starówce, jako że mieszkaliśmy przy Złotej 5. Dopiero później przeprowadziliśmy się na Lubartowską, vis a vis hali sportowej. Ówczesny „Koziołek” może trudno byłoby dziś uznać za obiekt sportowy, ale ta kinowo-widowiskowa sala służyła – jak pamiętam – przez długie lata właśnie sportowi. Halę przy Zygmuntowskich oddano do użytku w końcu lat sześćdziesiątych… – wspominał Leszek Postój w książce wydanej w 2001 roku. – Koszykówką zaszczepiłem się w lubelskim technikum budowlanym przy Al. Racławickich, gdzie moimi nauczycielami WF byli tej miary przedwojenni „ciwfowcy” (absolwenci stołecznego Centralnego Instytutu Wychowania fizycznego – dziś AWF), co Stanisław Kleczkowski i Stanisław Romanica, ten drugi był wychowawcą mojej klasy.

W gronie kilkudziesięciu kolegów zaczęliśmy koszykarską edukację w MKS u wspaniałego Stanisława Dzierżaka. Już po roku w zespole Wiesława Komora wywalczyliśmy ogólnopolskie mistrzostwo młodzików SZS. Pierwsze sukcesy zwykle mobilizują, więc kolejne – w juniorach – nie były już takim zaskoczeniem. Nawet brązowy medal mistrzostw Polski juniorów starszych, który zamknął młodzieżowy rozdział mojej przygody z koszem.

W wieku 19 lat trafiłem do „Startu”, do tej prawdziwej dorosłej koszykówki. Był rok 1961. „Czerwono-Czarni” pod wodzą trenera Zdzisława Niedzieli po raz pierwszy znaleźli się w ekstraklasie, a ja – od meczu z krakowską „Wisłą” – miałem stałe miejsce w pierwszej piątce. Po dwóch sezonach zgarnęło mnie wojsko, które odsłużyłem na parkiecie sali na Wieniawie. W „Lubliniance” grałem między innymi z Romanem Waseńczukiem, Włodkiem Prałatem, Leszkiem Kaliszewskim, Wieśkiem Komorem, Pawłem Skublewskim oraz dwoma „desantowcami” ze stołecznej „Legii” – Leszkiem Kamińskim i Jędrzejem Bednarowiczem.

Od 1963 r. byłem znów w „Starcie”, w tej niezapomnianej drużynie z hali „Koziołka” – z Bodziem Bylicą, Jaszą Górnickim – najwyższym wówczas koszykarzem w Polsce, Jankiem Jargiełło, Zygą Nosowskim, Mundkiem Pryszczem (później Czerwińskim), Leszkiem Rouppertem, Wieśkiem Zaworskim, Mietkiem Szczytkowskim, Ryśkiem Gawrońskim oraz Włodkami – Jagodzińskim i Prałatem. Trener Niedziela nie musiał się nas wstydzić… A przecież był to złoty okres polskiej koszykówki – wicemistrzostwo europy we Wrocławiu (1963 r.), brązowy medal dwa lata później w Moskwie.

We wspomnieniach często wracam do tamtych sześćdziesiątych lat moich sportowych sukcesów w „Starcie”, „Lubliniance” i znów w „Starcie”. Zauważono mnie też w koszykarskiej „centrali”, powołano do kadry narodowej juniorów, później młodzieżowej, a nawet olimpijskiej (przed Tokio 64). Grałem w jednym zespole z takimi późniejszymi sławami polskiej koszyków jak Mietek Łopatka, Wiesiek Langiewicz, Bogdan Likszo, Tadek Blauth, Jacek Czernichowski, Kajtek Frelkiewicz, Alek Ronikier i Bolek Kwiatkowski. Ukierunkowało to również moje plany życiowe, nie podjąłem pracy w budownictwie, lecz rozpocząłem studia na stołecznym AWF.

Ukończyłem je jako trener II klasy (koszykówki), już szkoleniowiec „Lublinianki”, z którą – po turnieju barażowym w Koszalinie – powróciłem do I ligi. Od 1972 r. wspólnie z trenerem Zenonem Jaźwierskim, a od 1974 r. już jako pierwszy szkoleniowiec, prowadziłem wojskowych z Wieniawy aż do rozwiązania sekcji w 1981 r. W sezonie 1980/1981 wraz z Wiesławem Piwowarem opiekowaliśmy się młodzieżową reprezentacją Polski. – L. Postój opowiadał na łamach „Pasjonatów”, książki, w której red.Wawrzycki zamieścił sylwetki kilkudziesięciu uczestników Koszykarskiej Ligi Lublina.

Leszek Postój w drużynie Startu rozegrał 109 spotkań i rzucił 1473 punktów. W I lidze w barwach Lublinianki występował przez 4 sezony, rozegrał 52 meczów, zdobył 435 punktów. Od 1974 roku pierwszy trener zespołu wojskowych do rozwiązania sekcji, prowadził drużynę w 115 meczach ligowych. Po likwidacji sekcji koszykówki w WKS Lublinianka w 1981 roku prowadził m.in. drugoligowy zespół Instalu Białystok. Przez wiele lat grał także w lubelskiej amatorskiej lidze koszykówki, należąc do wyróżniających się zawodników.

Będąc dziennikarzem sportowym wielokrotnie uczestniczył w Mistrzostwach Polski Dziennikarzy odbywających się corocznie w Zakopanem reprezentując barwy Lublina. Uczestniczył w meczach wspomnień Start Lublin – WKS Lublinianka w 1987 i 1992 roku. Od ponad dwudziestu lat brał udział w corocznych tradycyjnych spotkaniach noworocznych byłych zawodników, trenerów i działaczy WKS Lublinianka.

Pogrzeb Śp. Leszka Postoja odbędzie się dzisiaj (30 sierpnia) o godz. 12:00 na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie. BAS

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here