Radni w obronie drzew

Rada miasta, nie bez politycznych swarów, przegłosowała apel radnych Wspólnego Lublina do ministra środowiska Jana Szyszki o przyspieszenie procedur związanych z nowelizacją ustawy o ochronie przyrody.
– Trzeba ukrócić prywatną wycinkę drzew, bo zapisy ustawowe są wygodną furtką dla deweloperów. Traci na tym samo miasto, bo ludzie zapominają, że drzewa, chociaż na terenie prywatnym, są dobrem wspólnym – mówił Mariusz Banach (Wspólny Lublin) w imieniu inicjatorów apelu.
Radni PiS odpowiadali, że apel jest czysto polityczną formułką niepopartą dokładną analizą. – Czemu ma służyć, jeśli nie polityce? Dlaczego nie było reakcji przy starych zapisach ustawy? – pytał Mieczysław Ryba (PiS), wiceprzewodniczący rady miasta.
– Nie można tak manipulować uchwałą. Przecież dotyczy ona prywatnych działek. Owszem, przy wyjazdach z miasta widzimy wzmożoną wycinkę, ale w śródmieściu praktycznie jej nie ma. Niech legislacją zajmą się posłowie, nie lubelscy radni Wspólnego Lublina – dodawał Zbigniew Ławniczak (PiS).
O tym, że miasto straciło setki drzew za kadencji PO i prezydenta Krzysztofa Żuka, mówił przewodniczący klubu radnych PiS, Tomasz Pitucha. – 71 drzew przy Walecznych i Unickiej, 30 pod budowę biurowca przez firmę Orion, 77 na Krańcowej pod bloki, 300 w Ogrodzie Saskim, 340 pod most przy ul. Muzycznej – wyliczał.
Na nic się to zdało. Głosami większości apel został przegłosowany. BCH