Radni z rezerwą do podniesienia rezerwy

Do dalszych prac w komisjach Rady Miasta Lublin trafi przygotowany przez mieszkańców projekt uchwały w sprawie podniesienia rezerwy celowej dzielnic do 350 tysięcy złotych. – Jesteśmy rozczarowani taką decyzją – przyznają autorzy projektu.


Kilka tygodni temu pisaliśmy o nim jako pierwsi. Projekt zwiększenia rezerwy celowej dla dzielnic z kwoty 129 tysięcy do 350 tysięcy złotych przygotowali: Tomasz Makarczuk, przewodniczący zarządu dzielnicy Wieniawa; Dorota Ostrowska, przewodnicząca tamtejszej rady dzielnicy; Lucyna Fryc, wiceprzewodnicząca zarządu dzielnicy Rury i Rafał Gutowski, zastępca przewodniczącego zarządu dzielnicy Wieniawa.

„Kwota 129 tysięcy złotych (pisownia oryginalna, rezerwa celowa ma i tak wzrosnąć ma do kwoty 150 tysięcy złotych – przyp. aut.) jest niewystarczająca na realizację jakichkolwiek większych potrzeb zgłaszanych przez mieszkańców. Przez wiele lat nie ulegała zmianie, mino inflacji oraz znacznej podwyżki cen materiałów budowlanych, w związku z czym jest ona nieadekwatna do aktualnych warunków panujących obecnie na rynku” – czytamy w projekcie. Jego autorom udało się zebrać prawie 1300 podpisów.

W czwartek nad projektem mieli głosować radni, ale został on zdjęty z porządku obrad i przekazany do dalszych prac w komisjach: budżetowo-ekonomicznej oraz samorządności i pożytku publicznego. – Sprawa wymaga dalszego przedyskutowania. Trzeba się zastanowić np. nad tym, czy środki nie powinny być rozdzielane zależnie od wielkości dzielnicy. Kwota 350 tysięcy złotych nie pozwoli zresztą na realizację inwestycji drogowych – powiedział Bartosz Margul z klubu Krzysztofa Żuka.

– Dla rad dzielnic bezcenny jest każdy grosz. Za dodatkowe pieniądze można np. zbudować niewielkie oświetlenie, zainstalować dodatkowe kamery monitoringu czy zbudować fragment chodnika. Nie można oszczędzać na radach dzielnic – skomentowała Małgorzata Suchanowska z klubu Prawa i Sprawiedliwości. – Projekt nie zostanie przecież odrzucony, jeśli skierujemy go do dalszych prac w komisjach – zauważył Marcin Nowak z klubu K. Żuka.

Tak się właśnie stało, a zaważyły głosy radnych prezydenckiego klubu. Przeciwna zdejmowaniu punktu z porządku obrad była opozycja. Tomasz Makarczuk, jeden z autorów projektu, nie krył rozczarowania. – Jako mieszkańcy jesteśmy negatywnie zaskoczeni i nie rozumiemy tej decyzji. Mam wrażenie, że uwidocznił się pewien konflikt między radnymi miejskimi a dzielnicowymi – ocenił.

Grzegorz Rekiel