Radość wróciła na świdnicką porodówkę

Świdnicka porodówka cieszy się doskonałą opinią i mogłaby przyjmować jeszcze więcej przyszłych mam, ale na razie uniemożliwiają to warunku lokalowe

Trudno o większą radość niż narodziny dziecka. Po dwóch tygodniach kwarantanny i zamknięcia oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego świdnickiego szpitala od 8 kwietnia obydwa ponownie działają normalnie. Znowu odbierane są porody i świadczona opieka nad szczęśliwymi mamami. Dyrektor szpitala liczy również, że po zakończeniu epidemii uda się zrealizować wszystkie zaplanowane na ten rok działania inwestycyjne, w tym te związane z rozbudową porodówki.

Świdnicka porodówka została zamknięta w piątek, 27 marca, po tym, jak u męża jednej z pracowniczek wykryto zakażenie koronawirusem. Zgodnie z procedurami zarówno ona, jak i cały personel (30 osób) oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego oraz przebywających na nim 15 pacjentek, poddani zostali dwutygodniowej kwarantannie, a oddziały zamknięto.

Wszyscy z niecierpliwością czekali na wyniki kolejnych badań osób objętych kwarantanną, z nadzieją, że potrwa ona nie dłużej niż dwa tygodnie. Te oczekiwania się spełniły – w ubiegły wtorek, 7 kwietnia, starosta świdnicki, Łukasz Reszka, obwieścił, że od środy, od 8 rano, obydwa oddziały znów będą przyjmować pacjentki.

– Wszyscy pracownicy, którzy byli skierowani przez świdnicki sanepid na kwarantannę domową, przeszli procedurę wykonania testów i wszystkie wyniki są ujemne. Wracamy do normalnej pracy, oczywiście zgodnie z procedurami obowiązującymi w związku ze stanem epidemii Covid-19. Co więcej, już dziś przyszły u nas na świat dwa noworodki, z czego wszyscy bardzo się cieszymy – ogłosił w środę, 8 kwietnia, dyrektor szpitala Jacek Kamiński.

Plany nadal aktualne

Dyrektor ma nadzieję, że świdnickiej lecznicy uda się również dokończyć wszystkie, przerwane z powodu epidemii, a założone na ten rok plany remontowe i inwestycyjne. Te obejmują m.in. dokończenie, realizowanej w ramach projektów unijnych wymiany wszystkich łóżek szpitalnych i wyposażania szpitalnych oddziałów w nowoczesny sprzęt medyczny, w tym montaż rentgena, oraz remont szpitalnej przychodni specjalistycznej.

Dyrektor nie porzuca również swojego wielkiego projektu jakim jest rozbudowa porodówki. Nowy, komfortowy oddział ginekologiczno-położniczy i noworodkowy miałyby powstać na czwartym piętrze świdnickiego szpitala w pomieszczeniach zajmowanych obecnie przez aptekę, która przeniesiona zostałaby na niski parter. Na realizację tego przedsięwzięcia potrzeba grubo ponad milion złotych. Takich pieniędzy szpital nie ma, ale dyrektor liczy na finansowe wsparcie świdnickich samorządów.

I w przeddzień wybuchu epidemii koronawirusa wydawało się, że sfinansowanie projektu nabiera realnych kształtów. 8 marca, w Dzień Kobiet, burmistrz Waldemar Jakson, zapowiedział, że „w tym roku zamiast kwiatów miasto przynosi świdniczankom konkretną pomoc”. – Już na najbliższej sesji rady miasta skieruję do radnych wniosek o zabezpieczenie w budżecie miasta 600 tys. zł dla świdnickiego szpitala z przeznaczeniem na nowy trakt porodowy wraz z jego przystosowaniem do wprowadzenie procedury znieczulenia zewnątrzoponowego dla rodzących mam – zapowiedział Waldemar Jakson.

Miasto już od dłuższego czasu naciskało na dyrekcję SP ZOZ i powiat świdnicki, który jest organem prowadzącym lecznicy, by wdrożono w niej znieczulenie zewnątrzoponowe. Już w 2018 roku ratusz chciał przekazać szpitalowi na ten cel 200 tys. zł i wzywał ówczesne władze powiatu, by również dołożyły taką kwotę. Ale przeciwko przyjęciu takiego „prezentu” oponował sam dyrektor Kamiński, tłumacząc, że wprowadzenie powszechnego znieczulenia zewnątrzoponowego, choć na pewno dodatkowo poprawiłoby komfort rodzących, kosztowałoby szpital kilkakrotnie więcej, a poza tym nie pozwalają na to warunki kadrowe i lokalowe. Procedura wymaga bowiem zaangażowania dodatkowego specjalistycznego personelu anestezjologicznego, którego brakuje w całym regionie. – Też chciałbym, by taka procedura była u nas wykonywana, ale najpierw należałoby urządzić nową porodówkę, a dopiero później myśleć o jej wprowadzeniu – mówił nam w ubiegłym roku dyrektor Kamiński.

Tym razem miasto podniosło więc stawkę do 600 tys. złotych. – Szacujemy, że stworzenie nowej porodówki z jej przystosowaniem do procedury znieczulenia zewnątrzoponowego będzie kosztowało ok. 1,5 mln zł – wyliczała, uzupełniając marcową wypowiedź burmistrza, Ewa Jankowska, sekretarz miasta. – Zastanawiamy się, w jaki sposób to sfinansować i liczymy na współpracę finansową z powiatem świdnickim i świdnickimi gminami, których mieszkańcy korzystają z usług szpitala.

Ale z tym może być problem. W odpowiedzi na apel ratusza starosta Łukasz Reszka stwierdził, że przed podjęciem takiej decyzji, chciałby poznać przygotowywany przez dyrekcję szpitala plan naprawczy placówki, który zakłada połączenie szpitali w Świdniku i Łęcznej. – Jeśli doszłoby do takiej fuzji, władze powiatu łęczyńskiego deklarują zainwestowanie środków finansowych w rozwój porodówki i oddziału noworodkowego w Świdniku, w tym we wprowadzenie znieczulenia zewnątrzoponowego. Dzięki temu koszt modernizacji oddziału nie zwiększyłby zadłużenia powiatu i świdnickiego SP ZOZ – przedstawił swoją koncepcję starosta Łukasz Reszka.

– Nie chcemy dłużej tracić czasu – skomentowała stanowisko starosty Ewa Jankowska. – Jeśli do połączenia w ogóle nie dojdzie, przez kolejny rok, może dwa, rodzące świdniczanki znowu pozostaną bez możliwości skorzystania ze znieczulenia zewnątrzoponowego. W ostateczności nie wykluczamy sfinansowania przedsięwzięcia w całości przez miasto – zapowiedziała pani sekretarz, wskazując, że brakujące środki mogłyby się znaleźć w przyszłorocznym budżecie miasta.

Koronawirus zmieni priorytety

Tylko plany miasta i marzenia dyrektora o nowej porodówce może zniweczyć, a przynajmniej mocno odłożyć w czasie, epidemia koronawirusa. Po jej wybuchu miasto zapowiedziało, że przekaże szpitalowi 350 tys. zł na zakup respiratorów i materiałów potrzebnych w związku z epidemią. Uchwała w tej sprawie miała zostać podjęta na zaplanowanej na ubiegły czwartek sesji, ale ta została odwołana. Nie wiadomo więc, czy w obecnej sytuacji oferta 600 tys. zł na porodówkę wciąż jest aktualna, bo epidemia i zastój w gospodarce poważnie uszczupli również dochody samorządów. JN