Ratowników wodnych jak na lekarstwo

Rozpoczął się czas werbowania ratowników wodnych na strzeżone kąpieliska w sezonie letnim. Ratowników jest jak na lekarstwo, a kąpielisk przybywa.

W poprzednim sezonie letnim gmina Leśniowice miała problemy ze znalezieniem ratownika wodnego, który strzegłby bezpieczeństwa nad zalewem „Maczuły” w Horodysku. Poszukiwano osoby z aktualnymi uprawnieniami, albo chociaż chętnego do zdobycia tych uprawnień (samorząd był gotowy opłacić szkolenia). Nie było ani jednego chętnego. Ale ratowników wodnych brakuje ostatnio, latem, nie tylko w gminie Leśniowice, ale w całym regionie. Jeśli któryś samorząd chce zatrudnić fachowca w tej dziedzinie, to najwyższa pora podjąć rozmowy o współpracy z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Andrzej Klaudel, prezes Rejonowego WOPR w Chełmie, potwierdza, że ratowników brakuje i zastanawia się, jak temu zaradzić. W ubiegłym roku nawiązał współpracę z urzędami pracy w Chełmie oraz Krasnymstawie i dzięki dotacjom udało się wyszkolić kilkunastu ratowników. Obecnie w większości pracują oni w chełmskim aquaparku. Prezes Klaudel obmyśla plan, który zagwarantuje ratowników na wszystkich zbiornikach wodnych z terenu działalności WOPR, tj. w powiecie chełmskim, włodawskim i krasnostawskim (w tym ostatnim nie było dotąd kąpielisk strzeżonych, ale może się to zmieni). Do strzeżenia każdego kąpieliska w sezonie letnim potrzeba dwóch ratowników.
– Do zabezpieczenia kąpielisk potrzebujemy w sezonie 35 ratowników – mówi prezes Klaudel. – Właśnie przed chwilą rozmawiałem o nowym sezonie z jedną z gmin, z którą współpracujemy. Rozmowy o kontraktowaniu ratowników odbywają się właśnie o tej porze. Ratowników brakuje. Ci, których ostatnio wyszkolono dzięki porozumieniu z urzędami pracy, pracują dziś w chełmskim aquaparku. Nie będą oni mogli strzec bezpieczeństwa na zbiornikach wodnych, bo są związani kontraktem z obiektem całorocznym. Ratowników brakuje głównie dlatego, że zdobycie uprawnień to spory koszt – rzędu trzech i pół tysiąca złotych. W sezonie letnim wielu ratowników wyjeżdża do pracy za granicę, bo tam zarobią więcej. Próbujemy posiłkować się studentami, ale oni też dorabiają w aquaparkach w całym kraju. Nie każdy może zostać ratownikiem. Do tego potrzeba odpowiednich umiejętności. Egzaminy na ratownika wodnego są trudne. Polacy często uważają, że potrafią pływać, ale w wielu przypadkach, niestety, potrafią się tylko kąpać.
Prezes chełmskiego WOPR chciałby, aby chętni do zdobycia uprawnień ratownika wodnego mieli możliwość skorzystania z wielogodzinnego kursu z zakresu technik pływackich. Chodzi o to, aby zdobyli porządne szlify, zanim zaczną praktykować tak trudny i odpowiedzialny zawód. Klaudel ma pomysł, jak w tej kwestii pomóc kandydatom na ratowników, ale na razie nie chce zdradzać szczegółów. Jednocześnie stara się rozwijać działalność chełmskiego WOPR-u. Ostatnio stowarzyszenie odkupiło od Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie za 176 750,00 zł garaże przy ul. Jedności.
– Część tych garaży do tej pory wynajmowaliśmy – mówi prezes Klaudel. – Te powierzchnie są nam w zimie potrzebne do przechowywania sprzętu pływackiego, motorówek itp. Rozwijamy się i sprzętu nam przybywa. Nadarzyła się okazja, aby te pomieszczenia kupić, więc z niej skorzystaliśmy. Wyliczyliśmy, że po dziesięciu latach inwestycja się nam zwróci. Wykupione pomieszczenia nadają się nie tylko na magazyny, ale też można je zagospodarować na biuro. Docelowo chcielibyśmy, aby mieściła się tam nasza siedziba. (mo)