Ratusz liczy na kompromis

Koncepcja dopuszcza budowę w strefie oznaczonej na mapce symbolem 1MWU bloków do 13, a w 2MWU nawet do 17 metrów wysokości

W najbliższą środę o godz. 10 w ratuszu odbędzie się debata nad wyłożoną, czwartą już, koncepcją zmian w planie zagospodarowania przestrzennego osiedla Brzeziny-Kalina. Miasto chce dopuścić budowę w tym rejonie bloków, czemu sprzeciwiają się mieszkańcy pobliskich domków jednorodzinnych.


Projekt zakłada przeznaczenie pod zabudowę 35 proc. obszaru oznaczonego na planie symbolem 1MWU budynkami mieszkalnymi o wysokości do 13 metrów i 40 proc. obszaru oznaczonego jako 2MWU (bliżej al. NSZZ „Solidarność”) ale tu budynki mieszkalne mogłyby mieć aż 17 metrów wysokości, a użytkowe – 10 metrów. Na całym obszarze objętym zmianami obowiązywałaby 6-metrowa linia zabudowy, co oznacza, że nowe budynki mogły powstawać co najmniej w takiej odległości od granic już istniejących posesji.

– Wydaje nam się, że jest to propozycja kompromisowa, która może w końcu doprowadzi do rozstrzygnięcia konfliktu. W międzyczasie spotykamy się ze wszystkimi stronami i dyskutujemy o tym, jakie są możliwości – mówi Marcin Dmowski, wiceburmistrz ds. inwestycji i rozwoju.

Na środową dyskusję w ratuszu może przyjść każdy. O zgodę między zwolennikami zabudowy terenu blokami i jej przeciwnikami, wbrew oczekiwaniom ratusza, może być jednak trudno. Ratusz nie planuje już jednak przedstawienia kolejnych koncepcji i ma już gotowy projekt uchwały w sprawie zmiany w planie, którym radni prawdopodobnie zajmą się już na najbliższej radzie miasta.

Do czterech razy sztuka

Konflikt w sprawie zmiany planów zagospodarowania osiedla Brzeziny-Kalina trwa już blisko dwa lata. Urząd Miasta na 2,5-hektarowym, dziś niezagospodarowanym terenie, chce umożliwić przynajmniej częściową zabudowę wielorodzinną i usługową. Tego samego oczekują właściciele niezagospodarowanych działek w tym rejonie, bo dzięki temu zyskałyby one na wartości.

Innego zdania są właściciele tamtejszych domków jednorodzinnych, którzy nie chcą, by po sąsiedzku wyrosło im blokowisko, zamieniając spokojną okolicę w ruchliwe osiedle. Jak twierdzą, nie oczekują oni całkowitego zakazania budowy budynków wielorodzinnych w tej okolicy, bo rozumieją, że miasto musi się rozwijać, ale oczekują, że samorząd mocno ograniczy dopuszczalną powierzchnię zabudowy, wysokość budynków i nie dopuści do prowadzenia w tym rejonie uciążliwej działalności gospodarczej.

Mieszkańcy domków jednorodzinnych założyli nawet Stowarzyszenie Etycznego Rozwoju Miasta, które w przypadku przyjęcia przez miasto niekorzystnych dla nich rozstrzygnięć będzie broniło ich interesów.