Reklamy szpecą, ale nie znikną

Reklamowe nalepki nie znikną z barier. Zdaniem miasta ściganie ich właścicieli byłoby kosztowniejsze niż ewentualne wpływy z nałożonych kar

O usuwanie reklam z barier energochłonnych apelował Bartosz Margul, miejski radny klubu Krzysztofa Żuka. Nie przekonał jednak urzędników do swojego pomysłu.


Problem naklejania reklam na bariery energochłonne rozdzielające jezdnie występuje m.in. na alei Kraśnickiej, al. Spółdzielczości Pracy czy w okolicach placu Bychawskiego. „To zła praktyka znana przede wszystkim z Warszawy.

Naklejki oszpecają lubelskie ulice i są umieszczane niezgodnie z prawem. Należy je usunąć na koszt właścicieli oraz pociągnąć reklamujące się podmioty do odpowiedzialności na podstawie kodeksu wykroczeń” – stwierdził radny w interpelacji, która trafiła na biurko Jarosława Pakuły, przewodniczącego Rady Miasta Lublin.

Bartosz Margul nie przekonał jednak urzędników do swojego pomysłu. „Dane umieszczane na reklamach nie są wystarczające do wskazania strony postępowania o wymierzenie kary pieniężnej. Ponadto ewentualne koszty postępowania administracyjnego, np. koszty przeprowadzenia wizji lokalnych, znacznie przewyższałyby wpływy z ewentualnej opłaty karnej” – odpowiedział radnemu Andrzej Wojewódzki, sekretarz miasta. GR