Renault Scenic 1,6 dCi 130 KM

Czwarta generacja Renault Scenic jest najbardziej dynamiczna, jeżeli chodzi o design. Auto nie wygląda już jak rodzinny minivan – teraz jego sylwetka przypomina rasowego hatchbacka. Mimo to Scenic wciąż jest godnym polecenia samochodem rodzinnym, na którego pokładzie znajdziemy nie tylko mnóstwo przestrzeni, ale też i wiele mniej lub bardziej przydatnych gadżetów.

Nadwozie i wnętrze

Najnowszy Scenic prezentuje się wyśmienicie. Dwukolorowe nadwozie, fantazyjnie poprowadzona linia szyb bocznych, ogromna szyba przednia, czy ukośnie poprowadzony tylny słupek bardzo skutecznie przyciągają nasz wzrok. Jednobryłowa karoseria z króciutką maską osadzona na potężnych, 20-calowych felgach, z profilu bardziej przypomina sportowego hatchbacka, niż auto rodzinne. Szyku zadają też chromowane wstawki na progach, przy linii dachu, czy w elemtach zderzaków. Wszystko to sprawia, że Scenic jest jednym z najładniejszych aut segmentu. Jednak o jego prawdziwej „sile” świadczy wnętrze. Jak na jednego z liderów w swojej kategorii wagowej przystało, kabina Scenica oferuje nie tylko dużo przestrzeni, ale też skrywa mnóstwo półek, półeczek, kieszonek, schowków, szuflad itp. Wielką zaletą wnętrza jest również dość duża możliwość jego konfiguracji – niezależnie można przesuwać tylne fotele, czy całą nadbudówkę na tunelu środkowym, w której ukryto wielki schowek. Ciekawym i wygodnym rozwiązaniem jest zastąpienie tradycyjnego schowka przed prawym fotelem szufladą, która wysuwa się automatycznie po naciśnięciu guzika.
Kabina Scenica została zbudowana z dość twardych plastików. Mają one co prawda przyjemną w dotyku fakturę, ale nie zmienia to faktu, że nie pochodzą z najwyższej, a nawet średniej półki. Czuć, a właściwie słychać to na dużych nierównościach. Wtedy do naszych uszu docierają charakterystyczne „świerszcze”, stuki, puki i skrzypienia. Pod tym względem poprzednia generacja tego auta była o wiele lepiej dopracowana. Jeśli jesteśmy przy wadach, nie sposób nie wspomnieć o braku możliwości manualnego sterowania podstawowymi funkcjami samochodu, takimi jak moc nawiewu, czy głośność radia – tu wszystko odbywa się za pomocą dotykowego wyświetlacza. Z drugiej strony są osoby, którym to pasuje – wszystko zależy od upodobań. Za to zdecydowana większość użytkowników Scenica doceni jego walory artystyczne, czyli wygląd kabiny. Tu nawet najwięksi malkontenci będą mieli trudności, by znaleźć jakiś brzydki, czy niepasujący do całości element. Jednym słowem jest ładnie – pięknie prezentuje się deska rozdzielcza, której głównym elementem jest wygięty panel z obudową z fortepianowego plastiku, w który wkomponowano wyświetlacz, panel sterowania klimatyzacją, czy lewarek zmiany biegów. Przy nim zamontowano też przyciski do obsługi tempomatu, hamulca postojowego oraz do zmiany parametrów samochodu, czyli tzw. Multisense, za pomocą którego możemy wybrać jeden z 5 trybów jazdy. Bardzo fajna jest kierownica o ściętym dole, świetnie prezentują się wirtualne zegary z możliwością zmiany wyglądu, rewelacyjne wrażenia sprawia też podświetlenie niektórych elementów kabiny. Miejsca zarówno z przodu, jak i z tyłu jest pod dostatkiem.

Silnik i skrzynia biegów

Testową wersję Scenica napędzał doładowany diesel o pojemności 1,6 l, który generuje 130 KM i 320 Nm momentu obrotowego. Takie parametry nie czynią z francuskiego auta króla szos, bo sprint do 100 km/h trwający 11,4 s nie jest powodem do chwały. I właśnie mocy zabrakło mi w tym samochodzie. Auto rodzinne, którego środowiskiem naturalnym powinny być autostrady i drogi szybkiego ruchu, musi mieć parę. I nie chodzi tu o komfort, ale głównie o bezpieczeństwo. Tymczasem wyprzedzanie tym samochodem, szczególnie z kompletem pasażerów na pokładzie, trwa zbyt długo. Auto średnio pochłania około 6 litrów oleju napędowego na 100 km, przy normalnej, dynamicznej jeździe.

Zawieszenie i komfort jazdy

Renault Scenic nie ma wiele wspólnego z klasyczną, francuską „wanną”. Nastawy jego zawieszenia skonfigurowano tak, by auto pewnie pokonywało zakręty. Okupione to zostało oczywiście komfortem jazdy, którego brak odczujemy zwłaszcza na poprzecznych nierównościach. Zyskamy za to pewne prowadzenie i brak przechyłów w łukach.

Wyposażenie i cena

Do testu dostaliśmy bardzo bogato skonfigurowaną wersję Bose, która kosztuje ok. 130 tys. zł. Na pokładzie auta znalazły się m.in. tytułowy system audio, panoramiczny dach, nawigacja, tempomat, podgrzewane fotele, ledowe światła przednie, fotel kierowcy z funkcją masażu, przyciemniane tylne szyby, 20-calowe felgi, dwustrefowa klimatyzacja, czy systemy wspomagające kierowcę. Podstawowa odmiana Scenica kosztuje 76 tys. zł.