Renault Talisman Grandtour 1,6 dCi 160 KM

Renault Talisman to bardzo ciekawa propozycja. Jego główną zaletą jest dobry stosunek ceny do jakości, bo już za około 100 tys. zł dostajemy samochód aspirujący do klasy premium. Oprócz tego auto jest po prostu bardzo ładne i wciąż wyróżnia się na tle konkurencji.

Nadwozie i wnętrze

Niewątpliwie Renault Talisman jest samochodem, który przyciąga wzrok. Ale w tym akurat nie ma nic dziwnego. Francuzi zawsze potrafili robić ładne, wyprzedzające stylistycznie swoją epokę auta. Masywny zderzak z wielkim logo marki, potężna maska z kilkoma podłużnymi przetłoczeniami i wąskie, jakby przymróżone reflektory LED dają wrażenie i mocy, i dynamiki. Mimo że auto było w wersji kombi, wcale nie ujmowało mu to uroku. Duża w tym zasługa bardzo wąskiej linii szyb bocznych i lekko opadającego ku tyłowi dachu. Tylna szyba nie opada pionowo, ale schodzi pod lekkim kątem do obłędnie wyglądających, wypukłych lamp. Trzeba przyznać, że konstruktorzy nie spoczęli na laurach i tyłu auta nie potraktowali po macoszemu – widać, że został on dopieszczony w każdym calu. Całości dopełniają świetnie wyglądające felgi.
Wnętrze Talismana bardzo przypomina te z innych modeli marki. Mamy więc wielki centralny wyświetlacz umieszczony na gładziutkim panelu, w który wbudowano też przyciski do obsługi klimatyzacji, a po prawej stronie wyświetlacza znalazło się miejsce dla przycisków skrótowych do szybkiego wybierania nawigacji, systemu audio i menu głównego. Nawigowanie po systemie jest stosunkowo proste. Największym atutem panelu jest jego wysokie umieszczenie i czytelność. Kolejny plus dla Talismana należy się za świetną kierownicę. Nie tylko fajnie leży w dłoniach, ale nie została też przeładowana masą niepotrzebnych przycisków. Przez jej wieniec mamy widok na podzielone na trzy pola zegary. Centralny i największy jest cyfrowy. Pojawiają się na nim wszystkie informacje o samochodzie i jeździe. Po bokach mamy już analogowe wskazania temperatury i ilości paliwa. Talisman może „pochwalić się” kapitalnymi fotelami. Obszyte skórą siedziska bardzo dobrze trzymają ciało w zakrętach, są wygodne, podgrzewane i wentylowane, a dodatkowo fotel kierowcy ma opcję masażu. I nie jest to funkcja polegająca na monotonnym uciskaniu odcinka lędźwiowego kręgosłupa. O nie. W tym samochodzie mamy do wyboru kilka opcji masażu całych pleców, dodatkowo możemy zmieniać ich natężenie i szybkość. Do tej pory nie siedziałem w samochodzie, w którym funkcja ta działała tak przyjemnie.
Materiały wykorzystane do budowy wnętrza są bardzo przyjemne. Widać i czuć pod ręką, że to auto ma aspiracje, by wykonaniem podchodzić pod klasę premium.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowego auta pracował doładowany diesel o pojemności 1,6 l i mocy 160 KM. Napęd był realizowany za pomocą automatycznej, dwusprzęgłowej skrzyni biegów przekazującej moc na przednie koła. Talisman nie jest demonem prędkości. Przyspiesza w nieco poniżej 10 sekund i może jechać 215 km/h. Średnie spalanie waha się w okolicach 6,5 – 7 litrów oleju napędowego na każde 100 km, przy dość dynamicznym traktowaniu pedału przyspieszenia.

Zawieszenie i komfort jazdy

Większy i lepiej wyposażony od odchodzącej w zapomnienie Laguny Talisman aspiruje do klasy premium. I o ile jego wykonanie i wyposażenie jest na naprawdę wysokim, ponadprzeciętnym poziomie, to zawieszenie jest jego piętą Achillesową. Żeby nie było – na równej drodze samochód jeździ bajkowo. Świetnie się trzyma, jeszcze lepiej skręca (dzięki tylnym kołom skrętnym), jest stabilny i bardzo przewidywalny. Niestety, cieniem na to kładzie się praca zawieszenia na nieco gorszych drogach. Dopiero wtedy słychać i czuć, że Talisman wyjątkowo nie lubi dziur. Amortyzatory dobijają na głębszych nierównościach, a z podwozia czuć wibracje. Jak w każdym topowym aucie, tak i w Talismanie znalazł się system, za którego pomocą zmieniamy tryby jazdy. Różnice są odczuwalne, ale nie na tyle, by w trybie Comfort i wjechaniu na drogę klasy B nierówności były wybierane choć w miarę komfortowo.

Wyposażenie i cena

Renault Talisman w wersji kombi kosztuje od 98900 zł. Wersja testowa to oczywiście o wiele większy wydatek, ale nic w tym dziwnego, bo samochód miał chyba wszystko, co możliwe. Oprócz diesla i automatu pod maską na jego pokładzie znalazły się m.in. klimatyzacja, nawigacja, reflektory w technologii LED, tempomat, podgrzewane i wentylowane fotele, dach panoramiczny, skórzana tapicerka, czy system nagłośnienia Bose.