Rodzina Błaziaków już w nowym domu

Serdecznie, gościnnie i miło! Dziękujemy mieszkańcom Chojna Nowego Drugiego - napisali twórcy programu „Nasz Nowy Dom” na Facebooku

– Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Moje dzieci wreszcie żyją w pięknym, wręcz wymarzonym domu – mówi Beata Błaziak, u której w ubiegłym tygodniu gościła ekipa telewizyjnego programu „Nasz Nowy Dom”.

Pani Beata i jej dzieci: Ania, Jakub i Karolina

Niewielki dom, bez centralnego ogrzewania. Ciepło dawała jedynie kuchnia kaflowa. Ale w łazience, czy innych pomieszczeniach było zimno. Drzwi wejściowe do domu były nieszczelne. A to jedynie początek długiej listy mankamentów i usterek. W takich warunkach jeszcze do niedawna żyła rodzina Błaziaków: Beata i jej trójka dzieci – 12-letnia Ania, 10-letni Jakub i 5,5-letnia Karolina.
Ale to już przeszłość. Teraz, rodzina mieszka w świeżo wyremontowanym domu. A wszystko dzięki ekipie programu „Nasz Nowy Dom”, która przyjechała do Chojna Nowego II w gminie Siedliszcze, by pomóc Błaziakom. To popularny program telewizji Polsat, który pomaga rodzinom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej i finansowej, zapewniając to, co najbardziej prozaiczne i na co dzień potrzebne – nowy, ciepły dom. A w takiej właśnie sytuacji znalazła się rodzina pani Beaty. W sierpniu 2011 roku jej maż zginął w wypadku samochodowym. Kobieta była wtedy w ciąży z najmłodszą córka, Karoliną. Po śmierci męża obowiązki utrzymania rodziny spadły tylko na nią.
Znalazły się jednak osoby, którym los kobiety nie był obojętny. Do programu, który dawał szansę na wymarzony remont, zgłosiła ją koleżanka, Anna Chodun. Nie minęło wiele czasu, a w drzwiach domu Błaziaków stanęła Katarzyna Dowbor i powiedziała zdanie, na jakie czeka wiele rodzin: – Wyremontujemy wam dom!
Prace ruszyły w poniedziałek, 17 lipca. Wtedy też pani Beata z dziećmi wyjechała na ufundowane przez telewizję wakacje. Finał był nagrywany w niedzielę. Jaka była reakcja pani Beaty? Tego dowiemy się dopiero jesienią, kiedy program zostanie wyemitowany. I chociaż pani Beata nie może do tego czasu zdradzać żadnych szczegółów, powiedziała nam tylko jedno: – Aż trudno mi w to wszystko uwierzyć. Moje dzieci będą w końcu miały normalne warunki do mieszkania i nauki. (mg)