Rolnik sądzony za kłusownictwo

Rolnik z gminy Kamień czuł się bezradny, gdy lisy i inne drapieżniki zagryzały mu drób. Postawił pułapkę żywołowną, jakich wiele w internetowych ofertach, ale natknęli się na nią myśliwi. Rolnika oskarżono o kłusownictwo. Sprawa wywołuje duże emocje. Tylko lisy nic sobie z tego nie robią i nadal polują na kury.

Nasz rozmówca, rolnik z gminy Kamień, boryka się z problemem szkód wyrządzanych przez zwierzynę i odszkodowań za nie. Od lat hoduje kury, kaczki, perliczki. Mówi, że lisy, ale też inne drapieżniki, jak kuna czy tchórz, notorycznie przychodzą na jego posesję i zagryzają mu drób. Twierdzi, że w ten sposób traci rocznie nawet sto sztuk drobiu. Jest rozgoryczony, bo ani on, ani inni rolnicy nie mogą doczekać się pomocy w rozwiązaniu problemu. Na odszkodowania też nie mogą liczyć. Rolnik z gminy Kamień postawił na swojej działce tzw. żywołapkę. Takich klatek do chwytania zwierząt używają m.in. koła łowieckie. Złapane w nią zwierzę nie ponosi w niej żadnych obrażeń. Ale w ten sposób rolnik popadł w jeszcze większe kłopoty i konflikt z prawem (opowiadał o tym też w telewizyjnym programie „Interwencja”). W lutym ub.r. na żywopułapkę natknęli się myśliwi. Nie złapał się w nią ani lis, ani żadne inne zwierzę, ale rolnik nie miał pozwolenia na stosowanie takiego urządzenia. Łowczy zawiadomili policję. Sprawa trafiła do prokuratury, a następnie do sądu.

– Myśliwi podczas wykonywania czynności z zakresu gospodarki łowieckiej natknęli się na pułapkę żywołowną – mówi Maciej Stępkowski, łowczy koła łowieckiego nr 22 w Chełmie, które dzierżawi obwody łowieckie m.in. w gminie Kamień. – Prawo łowieckie zabrania chwytania, zabijania zwierząt. Są od tego wyjątki i koła łowieckie mogą odławiać drapieżniki lub też uprawnić pisemnie inną osobę do postawienia pułapki żywołownej. W tym przypadku jednak rolnik nie wystąpił o takie pozwolenie i go nie posiadał. Zresztą, nie spotkałem się jeszcze z tym, aby rolnicy występowali o takie pozwolenia. Warto, aby mieli świadomość, że jest taka możliwość. Pułapka, o której mowa, nie stała na podwórku. Co do odszkodowań, to prawo łowieckie określa, że koła łowieckie wypłacają je w przypadku szkód w uprawach i płodach rolnych wyrządzonych przez sarny, dziki, jelenie, daniele. Nie mamy podstawy prawnej do wypłacania odszkodowań za szkody wyrządzone przez drapieżniki, na przykład lisy.

Mieszkaniec gminy Kamień czuje się w tej sytuacji pokrzywdzony, a nie winny.

– Jak to możliwe, że myśliwym wolno bez zgody wejść na mój teren? – pyta rozgoryczony rolnik. – Z kolei mi nie wolno postawić na swojej posesji żywołapki, chociaż te urządzenia są przecież dostępne, można je kupić przez interenet i nie tylko. Nie rozumiem, dlaczego oskarżono mnie o kłusownictwo. Nie jestem żadnym kłusownikiem, nie poszedłem do lasu ani na tereny łowieckie łapać zwierzynę, zabijać ją, kłusować. Nic takiego nie miało miejsca, a ja nigdy nie miałem żadnego konfliktu z prawem. Wcześniej zawiadamialiśmy o różnych naszych problemach z wyrządzanymi szkodami i urzędników, i łowczych. Ale tak naprawdę rolnik zostaje z tym sam. Patrzymy, jak w biały dzień lis wchodzi na posesję. Nie boi się nawet psa, który jest w pobliżu. I dalej będziemy borykać się z tymi problemami.

Rolnik został oskarżony o to, że 2 lutego ub.r. „działając wbrew zakazowi określonemu w ustawie, złożył urządzenie przeznaczone do łowienia, chwytania lub zabijania zwierząt w postaci klatki mającej za zadanie utrzymanie przynęty żywej wraz z potrzaskiem żelaznym tj. o czyn z art. 53 ust. 4a ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie”. 7 maja ub.r. Sąd Rejonowy w Chełmie uznał mieszkańca gminy Kamień za winnego zarzucanego mu czynu. Wymierzono mu grzywnę w wysokości ok. 1600 zł (80 stawek dziennych, jedna stawka – 20 zł) i orzeczono „przepadek na rzecz Skarbu Państwa dowodu w postaci klatki metalowej wraz z potrzaskiem żelaznym”. Wyrok ten stracił moc, bo rolnik się od niego odwołał. 9 lutego br. zapadł kolejny wyrok. Ustalono, że rolnik z gminy Kamień popełnił zarzucony mu czyn, ale postępowanie karne warunkowo umorzono na dwuletni okres próby. Orzeczono przepadek żywopułapki, a oskarżonego zwolniono z ponoszenia kosztów sądowych. Z kolei od tego orzeczenia odwołał się prokurator. 27 kwietnia 2021 r. Sąd Okręgowy w Lublinie wydał postanowienie o pozostawieniu apelacji bez rozpoznania, a kosztami postępowania odwoławczego obciążono skarb państwa. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here