Rząd buduje urzędy, a rolnicy protestują

Nowy biurowiec ma powstać na terenie Lubelskiego Rynku Hurtowego w Elizówce

Czy odpowiedzią władz na pogarszającą się sytuację rolnictwa ma być budowanie gmachów dla rządowych agencji i innych instytucji zajmujących się obsługą tego sektora?


Sami zainteresowani mają wątpliwości, ale aktyw partyjno-urzędniczy właśnie oficjalnie zainaugurował prace nad powstaniem Wojewódzkiego Centrum Obsługi Rolnictwa.

Urzędnicy się cieszą

Nowy biurowiec ma powstać na terenie Lubelskiego Rynku Hurtowego w Elizówce. Porozumienie w tej sprawie podpisali wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, członek Zarządu Województwa lubelskiego Sebastian Trojak oraz przedstawiciele lubelskich urzędów obsługujących rolników: Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, Lubelskiej Izby Rolniczej, Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, Wojewódzkiej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa. – Rolnik musi mieć czas, żeby skupić uwagę na swojej działalności.

My jesteśmy od tego, żeby mu pomóc we wszystkich innych sprawach. Musi powstać scentralizowane Centrum Obsługi Rolnictwa. Dzisiejsze spotkanie jest podstawą do tego, żeby rozpocząć realne i szybkie działania w centralach państwowych instytucji również z pomocą i za pośrednictwem wojewody lubelskiego. Bardzo się cieszę, że rolnicy będą mieli swoje centrum obsługi, a przy takim centrum będą powstawały rzeczy istotne z punktu widzenia strategii rozwoju rolnictwa w województwie lubelskim – tłumaczy sens całego przedsięwzięcia wojewoda Czarnek.

Wieś się burzy

Biurowiec dla urzędników nie budzi jednak jakoś zachwytu tych, którym kadry te miałyby pomagać, czyli samych rolników. W kraju trwają właśnie gwałtowne protesty organizowane przez AgroUnię, nowy radykalny ruch producencko-konsumencki, do którego spontanicznie dołączają się wszystkie większe organizacje społeczne czynne na wsi.

Zdaniem protestujących rząd powinien skupić się na rozwiązywaniu realnych, konkretnych problemów, jak epidemia Afrykańskiego Pomoru Świń, złe wykorzystywanie środków na promocję polskiego rolnictwa, niereprezentatywność Izb Rolniczych, wpuszczanie do Polski skażonej żywności z Ukrainy czy negatywne skutki wojny handlowej z Federacją Rosyjską. – Biurokracja i miliony na gabinet nie jest odpowiedzią – denerwują się rolnicy.

– Będzie dokładnie odwrotnie, mniejsze koszty, mniejsza biurokracja i łatwiejszy dostęp do rządowych instytucji – przekonuje Marek Wojciechowski, wojewódzki radny PiS, zastępca dyrektora oddziału terenowego KOWR w Lublinie.

Racje mają to do siebie, że każdy ma swoją. Może i obniżenie kosztów wynajmu, a także zlikwidowanie konieczności jeżdżenia po całym mieście dla załatwienia spraw urzędowych pomogą rolnikom? Na razie jednak sam pomysł ewidentnie ich wkurza i rzadko zdarza się tak duży dysonans między odczuciami społecznymi a samozadowoleniem klasy politycznej. TAK