Sąd ukarał dyrektora

Sąd Rejonowy w Krasnymstawie zareagował na wniosek Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie i ukarał Andrzeja Gołąba, dyrektora Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie. Za stwierdzone przez inspektorów PIP naruszenie Kodeksu pracy wymierzył mu karę 1 500 zł i zwrot kosztów sądowych. Dyrektor wniósł sprzeciw.

Ponad dwa miesiące temu w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie odbyła się kontrola Okręgowej Inspekcji Pracy w Lublinie. Inspektorzy mieli sporo zastrzeżeń do dyrektora jednostki Andrzeja Gołąba. Głównie chodziło o to, że przy dyscyplinarnych zwolnieniach dwojga pracowników, jakie miały miejsce w połowie ubiegłego roku, dyrektor Muzeum zupełnie zignorował rolę związków zawodowych.

Zwolnieni pracownicy mieli związkową ochronę i Andrzej Gołąb przy dyscyplinarkach powinien wziąć pod uwagę zdanie władz organizacji. Według inspekcji pracy tego nie zrobił. Kontrolujący chcieli ukarać dyrektora mandatem, ale go nie przyjął. Dlatego też wniosek o ukaranie trafił do Sądu Rejonowego w Krasnymstawie.

Jak ustaliliśmy, sąd zaocznie, jeszcze w ostatnich dniach grudnia minionego roku, wymierzył dyrektorowi Muzeum karę grzywny w wysokości 1 500 zł i nakazał mu opłacić koszty sądowe. Wyrok sądu nie jest prawomocny, ale co ciekawe, władze powiatu krasnostawskiego, o tym, że A. Gołąb został ukarany, dowiedziały się od… nas. – Z tego, co jest mi wiadome, sprawa ta nie jest ostatecznie zakończona. Jednak ewentualne skutki finansowe w tego typu sprawach ponosi osoba odpowiedzialna za stwierdzone, udowodnione naruszenie przepisów prawa pracy – mówił nam pod koniec ubiegłego tygodnia starosta Andrzej Leńczuk.

Przypomnijmy, że dwoje pracowników Muzeum otrzymało w czerwcu 2022 roku dyscyplinarki, bo w godzinach pracy mieli palić papierosy oraz odmówić wykonania polecenia służbowego, polegającego na zniesieniu i skręceniu gablot. Zwolnieni pracownicy odwołali się do sądu pracy.

Jak mówi dyrektor Gołąb, sąd w Krasnymstawie na wniosek PIP rozpatrywał sprawę w trybie nakazowym bez przeprowadzenia rozprawy. – W związku z tym nie miałem możliwości przedstawienia swojego stanowiska przed sądem. Wniosłem sprzeciw, który skutkuje utratą mocy wydanego wyroku nakazowego. Sąd rozpatrujący sprawę po wniesieniu sprzeciwu nie jest związany treścią wyroku nakazowego – tłumaczy dyrektor Muzeum.

Według niego, zgodnie z zapisami ustawy o związkach zawodowych organizacja przedstawia pracodawcy co 6 miesięcy – według stanu na dzień 30 czerwca i 31 grudnia – informację o liczbie członków. Takiej informacji od działającego w zakładzie związku nie otrzymał, w związku z tym nie przysługują mu uprawnienia zakładowej organizacji związkowej, do czasu wykonania tych obowiązków.

– Nie do mnie jako dyrektora i pracodawcy należy ocena, co spowodowało, że Międzyzakładowa Organizacja NSZZ Solidarność Pracowników Muzeów Miejskich i Regionalnych w Zamościu dobrowolnie rezygnuje z przywilejów, jakie wynikają z ustawy o związkach zawodowych – podkreśla Gołąb.

– W tej sprawie wypowiedział się również Sąd Najwyższy, wskazując w jednej z uchwał, że nieprzedstawienie przez zakładową organizację związkową informacji, o których wspomniałem, powoduje, że nie są wadliwe czynności podjęte przez pracodawcę bez wymaganego współdziałania z tą organizacją, aż do dnia przedstawienia tej informacji. Dlatego uważam, że rozwiązanie umowy z tym pracownikami nastąpiło zgodnie z przepisami prawa. Oni zdecydowali się oddać sprawę do rozpatrzenia przez sąd pracy. Postępowanie trwa. (s)