Sam przyszedł do komendy

Wytrzeźwiał, poczuł się winny czy liczył na łagodniejszą karę za ujawnienie się? W połowie ubiegłego tygodnia do komendy policji zgłosił się 29-latek, który kilka dni wcześniej rozbił samochód z wypożyczalni, po czym uciekł z miejsca zdarzenia przed przyjazdem służb mundurowych.

Chodzi o zdarzenie, które miało miejsce w nocy z soboty na niedzielę (31 października/1 listopada). Po północy, przy al. Armii Krajowej, Toyota Yaris należąca do wypożyczalni PANEK wypadła z drogi i z impetem uderzyła w barierki rozdzielające jezdnię. Kierowca musiał pędzić ze znaczną prędkością, bo huk był ogromny, a auto wbiło się w barierki z taką siłą, że zostało kompletnie rozbite. Okoliczni mieszkańcy natychmiast poderwali się do okien. Ktoś wyszedł, by pomóc kierowcy; ktoś inny zadzwonił pod 112. Jednak kierowcy toyoty nie było już na miejscu, rozpłynął się w powietrzu. Zabezpieczeniem wraku zajęli się strażacy i policjanci.

Dzień później do biura wypożyczalni dotarł filmik z rozbitą toyotą, a zaraz potem do chełmskiej komendy zgłosił się 29-latek z os. Kościuszki w Chełmie. Młody mężczyzna przyznał się, że to on kierował tamtej nocy autem. Nie był natomiast właścicielem konta w usłudze (za udostępnienie samochodu właściciela czeka zatem bolesna kara finansowa), a poza tym w ogóle nie posiada prawa jazdy.

O ukaranie 29-letniego sprawcy dwóch wykroczeń policjanci będą wnioskować do sądu. Za jazdę bez uprawnień grozi mężczyźnie grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów, zaś za naruszenie przepisów i spowodowanie kolizji – nawet 3 tys. zł kary. (pc)