Samemu Bogu przez Maryję

9 lutego w polskich kościołach odczytano list prymasa Polski dotyczący Czcigodnego Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, jednego z najbardziej charyzmatycznych duchownych w ubiegłym wieku. Kardynał Wyszyński miał mocne związki z Lublinem – oprócz tego, że studiował na KUL, to część II wojny światowej spędził w lubelskiej Kozłówce, ale przede wszystkim był też arcybiskupem lubelskim.


Polacy z niecierpliwością czekają na beatyfikację kardynała Wyszyńskiego, która odbędzie się na placu Piłsudskiego w Warszawie 7 czerwca 2020 r. Lublinianie darzą szczególnym sentymentem tego świadka Chrystusowej Ewangelii, który uczy wiernego trwania przy krzyżu, przebaczenia i szacunku dla każdego człowieka.

Prymas Tysiąclecia w kapłaństwie przeżył 57 lat, z tego 35 był biskupem, a 33 lata stał na czele Kościoła w Polsce jako prymas i przewodniczący Konferencji Episkopatu. Były to czasy trudne i ważne dla dziejów narodu. Stefan Wyszyński bezgranicznie zawierzył Maryi. W myśl hasła biskupiego „Soli Deo per Mariam” – „Samemu Bogu przez Maryję”, szedł drogą ku świętości. Swoją postawą pokazał, jak kochać nieprzyjaciół, czyli tych, którzy nas skrzywdzili, zdradzili, oszukali. Do ostatnich chwil życia 28 maja 1981 roku towarzyszył mu obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który stał na szafce przy jego łóżku. Był to nie tylko wielki mąż stanu, ale też patriota i człowiek święty. Proces beatyfikacyjny rozpoczął się z inicjatywy Jana Pawła II w 1989 roku.

Twardy los

A był czas, że wydawało się, iż chorowity kleryk w ogóle nie zostanie kapłanem…

Zanim w 1948 roku Stefan Wyszyński został arcybiskupem warszawskim i gnieźnieńskim oraz Prymasem Polski, przeszedł twardą życiową drogę. W dzieciństwie, jako dziewięcioletni chłopiec, przeżył śmierć matki, doświadczył prześladowań i rusyfikacji, wiedział, czym jest głód. Wreszcie w 1924 roku, na kilka tygodni przed święceniami, chorując na zapalenie płuc, zapadł na tyfus i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Ze względu na stan zdrowia święcenia chorego diakona zostały zawieszone. Ze szpitala niedoszły ksiądz został odesłany na rekonwalescencję do małej wielkopolskiej wioski.

W Licheniu, pomagając miejscowym księżom w pracy, Stefan zaczął spisywać między innymi świadectwa uzdrowień doznanych za wstawiennictwem Matki Bożej Licheńskiej. Modlił się też o możliwość odprawienia przynajmniej jednej mszy św. w życiu. Kleryk Wyszyński został wysłuchany – 3 sierpnia 1924 roku przyjął święcenia kapłańskie, za które dziękował MB Licheńskiej.

Ale życie nie szczędziło dalszych problemów: najpierw ogrom cierpienia w czasie II wojny światowej, zwłaszcza jako kapelana Armii Krajowej w powstaniu warszawskim. We wrześniu 1953 roku Prymas został aresztowany i bez wyroku sądowego pozbawiony na 3 lata wszelkich praw. Przebywał kolejno w czterech miejscach internowania: w Rywałdzie, Stoczku, w Prudniku Śląskim i w Komańczy. Był odizolowany od świata. Przebywał w starych i często zrujnowanych klasztorach, często nieogrzewanych zimą. Modlił się wówczas, by Bóg uchronił go od nienawiści do krzywdzicieli i prześladowców. Wtedy powstały notatki do książki „Zapiski więzienne”.

Świętość Stefana Wyszyńskiego zdaniem ks. dr Andrzeja Gałki, sędziego w procesie beatyfikacyjnym, objawiła się na dobre właśnie wtedy, kiedy przebywał w więzieniu, kiedy odsunęli się od niego biskupi i kapłani. Pokazał bowiem swoją postawą, modląc się intensywnie m. in. za obciążonego ekskomuniką kościelną Bolesława Bieruta, jak kochać wszystkich, a na tym właśnie polega Chrystusowa wielka szkoła miłości.

Lubelskie lata

Z Lublinem przyszły prymas był związany od 1925 roku, kiedy to rozpoczął studia na Wydziale Prawa Kanonicznego i sekcji społeczno-ekonomicznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studiował tu do 1929 roku, zdobywając wiedzę u takich sław, jak o. prof. Jacek Woroniecki, prof. Ludwik Górski czy ks. Władysław Korniłowicz. Temu ostatniemu zawdzięczał bardzo wiele. To on bowiem w dużej mierze wpłynął na uwrażliwienie młodego studenta na kwestie społeczne. Dodatkowo ks. Korniłowicz skierował zainteresowania młodego ks. Stefana na ideę reformy Kościoła od wewnątrz. Był jego przewodnikiem duchowym, wzorem i autorytetem.

Ukoronowaniem studiów księdza Wyszyńskiego w Lublinie była praca doktorska: „Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły” z zakresu prawa kanonicznego. Wkrótce po obronie doktoratu otrzymał roczne stypendium naukowe. Odbył wówczas podróże do Austrii, Włoch, Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Interesowały go głównie doktryny i ruchy społeczne, a także problematyka świata robotniczego. Tak powstała książka „Główne typy Akcji Katolickiej za granicą”

Do Lublina Stefan Wyszyński trafił ponownie w wieku 45 lat po tym, jak Pius XII 25 marca 1945 roku mianował go biskupem lubelskim. Po objęciu naszej diecezji bp Wyszyński zaczął organizować jej powojenne życie. Były to czasy przełomowe, politycznie bardzo trudne. Biskup tworzył nowe parafie, opracowywał plany budów i remontów, wyświęcał nowych księży. Dał się poznać jako przyjaciel KUL. Został zresztą Wielkim Kanclerzem uczelni. Z Lublinem jednak pożegnał się dość wcześnie – 2 lutego 1949 roku objął urząd Prymasa Polski.

Kapelusz kardynalski

Dopiero w maju 1952 roku mógł odebrać w Rzymie, przyznany mu w 1952 roku kapelusz kardynalski. W latach 1957-66 przeprowadził obchody tysiąclecia chrztu Polski. Wspierał działania posłów środowisk katolickich w PRL, takich jak Znak, PAX i ChSS. Wielką radością i życiowym spełnieniem był dla kardynała Wyszyńskiego wybór Papieża Polaka. 22 października 1978 roku – podczas uroczystej inauguracji pontyfikatu, ku zdumieniu całego świata nasz papież ukląkł przed Wyszyńskim i pocałował go w rękę.

Nigdy w historii taka sytuacja nie miała miejsca. Wraz z wyborem nowego papieża prymas był głęboko przekonany, że jego misja dobiegła końca. Po pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski wyraźnie już powiedział „Teraz naprawdę mogę umierać”. W swoim dzienniku napisał po łacinie wyznanie starca Symeona z Nowego Testamentu: „Teraz puszczasz swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów”.

W czasie polskiego sierpnia 1980 roku – w trosce o pokój i dobro narodu – Prymas ustawicznie wzywał do rozwagi i odpowiedzialności. W latach 1980 – 81 pośredniczył w rozmowach między władzami PRL a „Solidarnością”. 22 maja 1981 roku ostatni raz wystąpił publicznie, otwierając obrady Rady Głównej Episkopatu Polski. Zmarł 6 dni później w wieku 80 lat w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Prymas wielokrotnie powtarzał, że jego życie było Wielkim Piątkiem. Dodawał jednak, że każda prawdziwa miłość musi mieć swój Wielki Piątek.

Heroiczna wiara

Prymas Wyszyński był człowiekiem heroicznej wiary, wielkim mocarzem Bożym przywiązującym ogromną wagę do modlitwy. Swoim życiorysem nieustannie pokazywał, jak kochać i przebaczać, jak zło dobrem zwyciężać, jak chronić od nienawiści, jak naśladować Chrystusa. Jego życie naznaczone cierpieniem za wiarę przypomina postawy męczenników z pierwszych wieków Kościoła. Oni także, w niewytłumaczalny po ludzku sposób, potrafili w wierze znaleźć siłę, by przyjąć męki, ale także przebaczać prześladowcom, nawet za nich ofiarować swe cierpienia. Takie właśnie są postawy ludzi świętych.

Po śmierci prymasa okazało się, że ufundował dla licheńskiej starej bazyliki dzwon i polecił go nazwać: „Maryja – Bolesna Królowa Polski”. W swoim Liście abp Polak podkreślił, że o Prymasie Tysiąclecia możemy mówić tak, jak święty Paweł o sobie mówił mieszkańcom Koryntu, że nie przybył, aby błyszczeć słowem i mądrością, ale głosić Boże słowo, nie znał niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego, stawał przed ludźmi w słabości i bojaźni, by ukazywać moc Bożą (por. 1 Kor. 2,1-51).

Dodał jednocześnie, że prymas wielokrotnie upominał się o elementarne prawa przysługujące każdemu człowiekowi: prawo do prawdy, prawo do sprawiedliwości, prawo do szacunku, prawo do miłości, prawo do wolności, prawo do wolności sumienia, wyznania i do Służby Bożej, prawo do katolickiego wychowania dzieci i młodzieży. „Prymas uczył, że Ewangelia i krzyż to nie są zabytki, że Kościół, to nie archiwum – to aktualne życie (…) Bo Kościół Chrystusowy, to Kościół Boga Żywego, to Chrystus, który nie umiera. On żyje w nas!” Potrzeba dzisiaj przypomnienia tych prymasowskich słów, kiedy wiara w Polsce u wielu ludzi, zwłaszcza w młodym pokoleniu, gaśnie. Abp Polak zwrócił też uwagę, że życie kardynała Wyszyńskiego dowodzi, że możliwe jest zachowanie właściwej równowagi pomiędzy tym, co się głosi, a codziennością.

Należy zgłosić się do proboszcza

Każdy, kto chciałby wziąć udział w beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, powinien zgłosić się do proboszcza parafii, w której mieszka. Do końca marca kurie diecezjalne zbiorą informacje o zapotrzebowaniu na wejściówki w parafiach, a następnie przekażą te dane do komitetu organizacyjnego w Warszawie. Wszelkie informacje organizacyjne będą zamieszczane na stronie internetowej prymaswyszynski.pl. Można również kontaktować się z Biurem Komitetu Organizacyjnego, mieszczącym się przy Wydziale Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Metropolitalnej Warszawskiej przy ul. Miodowej 17/19, budynek C, pokój nr 2; e- mail – beatyfikacja.wyszynski @mkw.pl; tel. 22 5317265; 22 5317261.

Elżbieta Kasprzycka