Sawin utopiony w Niwie

Gmina Sawin, wyrokiem Sądu Apelacyjnego, ma natychmiast zapłacić blisko 5 mln zł katowickiej spółce „Haller”, która rozpoczęła budowę zbiornika wodnego „Niwa”, ale jej nie dokończyła, bo umowa została zerwana. – Jeśli spółka nie rozłoży nam tej należności na korzystne dla nas raty, gminie grozi zarząd komisaryczny. Płacimy za błędy byłego wójta Andrzeja Mazura – twierdzi Dariusz Ćwir, wójt gminy Sawin.

Jeśli ktoś jeszcze liczył na korzystny dla gminy Sawin werdykt Sądu w sprawie z katowicką spółką „Haller”, która domagała się odszkodowania za niezapłacone, a wykonane prace przy budowie zbiornika „Niwa”, dziś już nie ma żadnych wątpliwości. Stało się to, co wielu mieszkańców gminy przeczuwało. Sawin musi oddać „Hallerowi” blisko 5 mln zł i to natychmiast. Do tego dochodzą jeszcze koszty sądowe, w tym za wykonanie ekspertyzy.
W czwartek, 30 marca, Sąd Apelacyjny w Lublinie odrzucił odwołanie gminy Sawin od niekorzystnego dla samorządu wyroku Sądu Okręgowego i podtrzymał jego werdykt. Podobnie postąpił z wnioskiem gminy o rozłożenie należności na raty. Dla gminy Sawin to bardzo zła wiadomość. Nie jest ona w stanie z dnia na dzień zapłacić tak ogromnej kwoty. Jeśli „Haller” nie pójdzie gminie na rękę i nie rozłoży długu na raty, grozi jej zarząd komisaryczny.
– Powiedzmy sobie prawdę, do takiego stanu gminę doprowadził były wójt Andrzej Mazur – mówi wójt Dariusz Ćwir. – Niech nie obarcza mnie winą za przegraną, bo niby nie zleciłem dodatkowych ekspertyz. One nic by nie przyniosły poza nowymi kosztami. Budowa zbiornika „Niwa” została źle przygotowana. Takie są fakty! Obiekt nie powinien powstać w tamtym miejscu. Z góry wiadomo było, że bez dodatkowych prac ziemnych, przy tym bardzo kosztownych, trudno będzie zrealizować całą inwestycję. Sąd wykazał masę błędów w projekcie budowlanym. Tego tak nie zostawimy. W minionym roku złożyliśmy doniesienie o podejrzeniu popełnienia w tej sprawie przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, ale ta z rozpoczęciem śledztwa postanowiła poczekać do czasu wydania prawomocnego wyroku sądu w sprawie „Haller” kontra gmina Sawin. Gdyby pan Mazur od razu zapłacił spółce należne jej pieniądze, a chodziło o około 3 mln zł, nie byłoby sprawy w sądzie i 2 mln zł odsetek – dodaje D. Ćwir.
– Jest prawomocny wyrok sądu i należy go wykonać. Co prawda gmina może złożyć wniosek o kasację wyroku, ale nie wstrzymuje to jego wykonalności. Złożenie wniosku kosztuje 50 tys. zł. Tylko dobra wola „Hallera” może sprawić, że gmina spłaci tę należność w dogodnych dla niej ratach – wyjaśnia mec. Piotr Mroczkowski, radca prawny obsługujący gminę Sawin.
Co w takiej sytuacji zamierza zrobić wójt Ćwir? – Będziemy negocjować z „Hallerem” i proponować spółce ratalną spłatę zadłużenia do 2020 roku. Zdajemy sobie sprawę, że co najmniej jeden milion złotych będziemy musieli zapłacić od razu. Myślę, że stanie się to najdalej do końca czerwca br. Ponadto zamierzam złożyć do przewodniczącej rady gminy wniosek o jak najszybsze zwołanie nadzwyczajnej sesji rady gminy. Chcę zaprosić na nią również mieszkańców, żeby dowiedzieli się, jaka przyszłość rysuje się przed gminą. Jeśli ktoś uważa, że w najbliższym czasie powstaną w Sawinie jakieś duże inwestycje, jest w błędzie. Nie będziemy mieli za co ich wykonać. Taka jest prawda. Nie wykluczam też wniosku do rady powiatu chełmskiego o pomoc finansową. Być może jakieś pomysły mają radni opozycji. Kilkoro nich było w radzie, gdy powstawał zbiornik „Niwa” – mówi Dariusz Ćwir.
Andrzej Mazur, poprzednik Ćwira, jak mówi, nie jest do końca zadowolony z werdyktu Sądu Apelacyjnego. – Mamy prawo kasacji i trzeba z niego skorzystać, pomyśleć, jak zmniejszyć należność – mówi. – Mając jednak na uwadze to, że w pozwie „Haller” domagał się od samorządu odszkodowania w wysokości ponad 6 mln zł, gmina Sawin w 53 procentach wygrała. Należność główna, jaką przyznał sąd, to nieco ponad 2,6 mln zł – dodaje. (ps)