Seat Leon 1,0 TSI 110 KM

Prezentowany Seat Leon to trochę powrót do korzeni i najlepszych czasów aut kompaktowych. Auto nie jest przeładowane elektroniką, ma silnik o mocy zaledwie 110 KM i wielkie, jak na dzisiejsze standardy, opony narzucone na skromne, 16-calowe felgi. Ale jest bardzo oszczędne i wygodne – idealne na co dzień.

Nadwozie i wnętrze

Seat Leon prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Do gustu przypadł nam przede wszystkim tył z przebiegającą przez całą szerokość klapy bagażnika świetlną listwą łączącą lampy. Przód z długą maską przypomina najnowsze konstrukcje Mazdy, ale absolutnie nie jest to zarzut. Karoserię w stalowoszarym kolorze osadzono na 16-calowych felgach z oponami o dużym profilu, co może nie wygląda zbyt rasowo, ale za to przydaje sporo do komfortu podróżowania.

Wnętrze Leona ma wiele cech wspólnych z ostatnim Golfem, jak chociażby dotykowy włącznik świateł czy wysoko umieszczony wyświetlacz centralny, ale już deskę rozdzielczą i np. boczki drzwi tak przemodelowano, że tego podobieństwa tak bardzo nie czuć. Centralnym elementem kabiny jest wielki wyświetlacz pełniący rolę centrum zarządzania samochodem. Ma bardzo fajny i przejrzysty interfejs, ale brakuje fizycznych przycisków chociażby skrótowych. Świetne są fotele z niską, ale bardzo wygodną pozycją za kierownicą, miejsca z tyłu jest całkiem sporo nawet na nogi, więc czwórka dorosłych będzie podróżować wygodnie. Bagażnik ma pojemność 380 litrów.

Silnik i skrzynia biegów

Egzemplarz, którym jeździliśmy w czasie testu, miał zamontowany trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1 litra i mocy 110 KM. Wartości nie oszałamiają, ale myli się każdy, kto myśli, że najsłabszy Leon jest zawalidrogą. Setka na liczniku pojawia się po niespełna 11 sekundach a prędkość maksymalna to 197 km/h. Z motorem sprzężona jest manualna sześciobiegowa skrzynia, która idealnie pasuje do tego samochodu. Pierwsze przełożenia są długie, więc przy dynamicznym przyspieszaniu nie ma problemów z szarpaniem. Jadąc w trasie na 6. biegu i z prędkością 120 km/h, obrotomierz pokazywał ok. 2,8 tys. obr./min., co przekładało się na średnie spalanie wynoszące 6,1 litra benzyny na sto kilometrów, a to wartość wręcz znakomita jak na silnik benzynowy. W mieście trzeba się liczyć z tym, że auto połknie o litr więcej, a średnio w cyklu mieszanym spokojnie można zejść w okolice 5,5 litra.

Zawieszenie i komfort jazdy

Seat Leon w tej wersji nie ma ani adaptacyjnego zawieszenia, ani aktywnego tempomatu. Mimo że ma dość sztywne zawieszenie, to amortyzacja wszelkich nierówności stała w nim na najwyższym poziomie. Duża pewnie w tym zasługa opon o dużym profilu i świetnego wyciszenia kabiny. Leon od zawsze miał sportowe ambicje, więc i ten egzemplarz prowadzi się bardzo pewnie, choć akurat z tym silnikiem do bardzo dynamicznej jazdy nie zachęca.

Wyposażenie i cena

Najtańszy Leon kosztuje niecałe 70 tysięcy. Ceny wersji Style z manualną skrzynią i podstawowym silnikiem 1,0, czyli taką, jak nasza testówka, zaczynają się od 79200 zł. Co znalazło się na jej pokładzie? Oczywiście klimatyzacja, zwykły tempomat, wielofunkcyjna kierownica, automatyczne światła. Z elektronicznych systemów wspomagania jazdy ma tylko te podstawowe, m.in. asystenta zmiany pasa ruchu czy awaryjnego hamowania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here