Sekretarz z wypowiedzeniem

Małgorzata Grzegorczuk, przebywająca od drugiej połowy października ubiegłego roku na „usprawiedliwionej nieobecności w pracy”, dostała wypowiedzenie. Urzędnicy dokument rzekomo mieli wręczyć jej w domu.

Nie ma co ukrywać, ale zatrudnienie Małgorzaty Grzegorczuk na stanowisku sekretarza miasta to jedna z najbardziej nietrafionych decyzji kadrowych Jakuba Banaszka. Być może prezydent Chełma nie przyjąłby jej na tak odpowiedzialne stanowisko, ale nie miał chyba innego wyjścia, bo za Grzegorczuk stali działacze lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Stanowisko objęła w kwietniu 2019 roku.

Małgorzata Grzegorczuk jako sekretarz, mówiąc delikatnie, nie sprawdziła się. Od samego początku nie grzeszyła też samorządową wiedzą, co można było zauważyć na posiedzeniach komisji rady miasta, gdy przyszło jej referować projekty uchwał.

W drugiej połowie października ubiegłego roku Małgorzata Grzegorczuk przestała pojawiać się w urzędzie. Jak się okazało, przebywała na „usprawiedliwionej nieobecności w pracy”. Tak przynajmniej tłumaczyło Biuro Prasowe Prezydenta Chełma. Oznaczało to, że albo mogła być na zwolnieniu lekarskim, albo wzięła bezpłatny urlop.

Bez sekretarza magistrat nie funkcjonuje jednak w pełni sprawnie. Sekretarz koordynuje i organizuje pracę urzędu, odpowiada za przestrzeganie przepisów prawa w urzędzie, niekiedy też reprezentuje prezydenta na zewnątrz. Mówiąc krótko, taka osoba jest niezbędna.

Od dnia, kiedy Małgorzata Grzegorczuk po raz ostatni pojawiła się w pracy, minęło już ponad 9 miesięcy. Prezydent Banaszek nie zamierzał dłużej czekać i postanowił wypowiedzieć jej umowę o pracę. Jak ustaliliśmy, urzędnicy dokument mieli wręczyć jej w domu, a miało to miejsce w jedną z ostatnich sobót. Okres wypowiedzenia skończy się 31 sierpnia. Prezydent będzie musiał ogłosić konkurs na nowego sekretarza. (s)