Sercem z Lublina

– Lublin pięknieje w oczach turystów, jednak z punktu widzenia mieszkańców, zwłaszcza tych od pokoleń związanych z naszym miastem, na tym pozornie nieskalanym wizerunku widać bardzo wyraźne rysy, poważnie utrudniające codzienne życie – tak dr Paweł Policzkiewicz tłumaczył motywy powołania Towarzystwa Obywateli Miasta Lublina.


Szalet jak mauzoleum

Założenia nowego stowarzyszenia zaprezentowano podczas konferencji zorganizowanej w biurze senatora Polski Razem, prof. Andrzeja Stanisławka, ale jego twórcy zapewniają, że ich inicjatywa nie ma charakteru partyjnego ani nawet politycznego. Towarzystwo powołali ludzie „urodzeni w Lublinie, mieszkający tu i pracujący oraz posiadający nieruchomość”. Nie chodzi jednak o „zmowę kamieniczników”, bowiem wśród wspominanych nieruchomości mogłaby być „i kwatera na Lipowej” – jak żartują organizatorzy. Chodzi po prostu o wykazanie trwałości związków z miastem.
Dr Paweł Policzkiewicz, niegdyś charyzmatyczny i bardzo popularny szef lubelskiego Sanepidu, człowiek, który spektakularnie walczył z łapówkarstwem i nie kłaniał się brudowi w hipermarketach, krytykuje m.in. „zamienianie Śródmieście Lublina w skansen dla turystów”. – Oczywiście, kwietniki na Lubartowskiej cieszą oczy, ale potrzebne są raczej miejsca parkingowe, bo bez nich nie będzie handlu i usług – tłumaczył Policzkiewicz. Podobne zarzuty dotyczą przebudowy placu Litewskiego. – Znowu, te bardzo drogie fontanny cieszą oczy, ale gorzej z samym wykonawstwem, z odwodnieniem, brakuje miejsca żeby usiąść, odpocząć, wyciszyć się, a całość przypomina przeniesiony do Lublina plac Czerwony z wyeksponowanym szaletem zamiast Mauzoleum Lenina – kpi Policzkiewicz.

„Żuk nie może zostać!”

Towarzystwo na razie chce skupić się na odpowiednim przygotowaniu do przyszłorocznych obchodów 100-lecia niepodległości Polski. – 700-lecie Lublina przeszło prawie niezauważone w cyklu tych samych co zawsze dorocznych imprez. Chcielibyśmy aby ten błąd się nie powtórzył i by rola lublinian w ruchu niepodległościowym została odpowiednio wyeksponowana – podkreśla Policzkiewicz. TOML będzie też świadczyć nieodpłatne porady prawne zainteresowanym reprywatyzacją. Dr Policzkiewicz nie chce na razie rozmawiać o ewentualnych ambicjach wyborczych. Mówi też, że wszelka dyskusja o kandydaturach, zwłaszcza na prezydenta Lublina, byłaby przedwczesna. – Jako starzy lublinianie wiemy jedno, nie sprawdza się patrzenie na Lublin z perspektywy Świdnika i zarządzanie Śródmieściem jak Hrubieszowem – żartuje Policzkiewicz, robiąc aluzje do pochodzenia i miejsca zamieszkania prezydenta Krzysztofa Żuka i roli w ratuszu byłego posła Ruchu Palikota, Marka Poznańskiego. – Nie powiemy, jak Lepper „Balcerowicz musi odejść”, ale wiemy jedno: Żuk nie może zostać! – konkludują założyciele obywatelskiego Towarzystwa. TAK