Skazują nas na biedę!

Czy możemy już zapomnieć o tysiącach nowych miejsc pracy, rozwoju regionu i budowie kopalni w Kuliku pod Siedliszczem? LW Bogdanka wystąpiła właśnie do ministra środowiska o koncesję na wydobycie węgla na obszarze K-6-7, na którym inwestycję od kilku lat planowała australijska Prairie Mining. Wcześniej ministerstwo zablokowało możliwość złożenia koncesji Australijczykom, bo mimo ciążącego obowiązku i upływających terminów nie zawarło z nimi umowy użytkowania górniczego obszaru pod planowaną kopalnię. – Komu zależy na tym, żeby zablokować rozwój naszego regionu? Czy powinniśmy już podejmować radykalne kroki, wyjść na ulicę, blokować „krajówkę”, żeby zwrócono na nas uwagę? Gdzie są nasi parlamentarzyści? – pytają zdenerwowani samorządowcy.

Przez ostatnie miesiące do mediów docierały same dobre informacje dotyczące projektu Jan Karski, czyli budowy kopalni węgla w Kuliku pod Siedliszczem. Najpierw, że odwierty potwierdziły pokłady doskonałej jakości węgla koksującego, na który jest ogromne zapotrzebowanie w Europie. Potem, że firma przeszła wszelkie procedury konieczne do uzyskania raportu oddziaływania na środowisko, który umożliwa złożenie wniosku o koncesję na wydobycie węgla. Było też o tym, że projektem Australijczyków zainteresowana jest państwowa Jastrzębska Spółka Węglowa, z którą inwestor zawarł nawet porozumienie o współpracy. I że ta współpraca oraz przychylne stanowisko ministra energii odpowiedzialnego za górnictwo tylko przypieczętuje i przyspieszy formalności do uzyskania koncesji i budowy kopalni. Ale potem okazało się, że cały projekt może lec w gruzach przez jedną osobę – wiceministra środowiska i głównego geologa kraju Mariusza Oriona-Jędryska. Pomimo że inwestor wywiązał się ze swoich obowiązków, poskładał do ministerstwa odpowiednie dokumenty, nie może doczekać się zawarcia umowy na użytkowanie górnicze dla obszaru Lublin, w którego skład wchodzą pola K-6-7, na których miała powstać kopalnia. Doszło do tego, że firma musiała założyć sprawę w sądzie przeciwko ministrowi. Pisaliśmy, że sąd wydał korzystne dla spółki orzeczenie, które zabezpiecza roszczenia firmy i zakazuje ministrowi wydawania koncesji na rozpoznanie i wydobycie węgla na tym terenie. Co ciekawe, chwilę po tym jak Australijczykom wygasła koncesja rozpoznawcza i spółka otrzymała korzystną decyzję sądu, z wnioskiem o wydanie koncesji na wydobycie węgla wystąpiła do ministerstwa środowiska kopalnia Bogdanka. W komunikacie, który otrzymaliśmy w ubiegły piątek, prezes spółki stwierdza: – Skrajne ściany w Stefanowie znajdują się w odległości zaledwie 500-600 metrów od „K-6 i K-7”. Pozyskanie do eksploatacji tego obszaru oznaczałoby synergie przekładające się wprost na efektywność wydobycia Bogdanki. W opublikowanej w ubiegłym roku strategii potwierdziliśmy nasze zainteresowanie tym złożem jako potencjalnym dalszym obszarem eksploatacji, po uzyskaniu koncesji na złoże „Ostrów” Uznaliśmy, że najbardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby zagospodarowanie w pierwszej fazie 66 mln ton, czyli połowy zasobów złoża, bo tyle węgla jesteśmy w stanie wybrać z koncesji „K-6 i K-7” w oparciu o istniejącą infrastrukturę. W dalszym etapie, po zakończeniu prac związanych z udostępnieniem pionowym złoża „Ostrów” , rozważymy budowę szybu.

To, że złoża K-6-7 są atrakcyjne, wiadomo nie od dziś. I nie można czynić Bogdance wyrzutów z tego powodu, że chciałaby je przejąć. Sęk w tym, że Bogdanka – co potwierdza jej prezes – może je eksploatować w oparciu o istniejącą infrastrukturę. A to najgorsza możliwa informacja dla mieszkańców naszego regionu i lokalnych samorządów. Bo to oznacza wprost, że nie powstanie nowa kopalnia, która da nowe miejsca pracy i impuls gospodarczy dla całego regionu. Nie będzie nowej inwestycji i tysięcy miejsc pracy przy samej budowie a potem w kopalni i wokół niej. Nie będzie milionowych wpływów z podatków od nieruchomości dla samorządów. Nie powstanie zakład przeróbki węgla w sąsiednim Rejowcu Fabrycznym.

– Trudno mi zrozumieć, dlaczego nie ma woli politycznej dla tej inwestycji, dlaczego partia rządząca, która zapowiadała rozwój, nie pochyli się nad tą sprawą – mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. – Bogdanka już raz starała się o koncesję na ten teren i jej nie dostała. Zobaczymy, na ile wiążące jest sądowe zabezpieczenie roszczeń dla Australijczyków. Ale prawda jest taka, że wszystkie te postępowania, sprawy sądowe tylko oddalają inwestycję.

– Jeśli doszłoby do tego, że Bogdanka otrzyma koncesję, to nadal jako powiat będziemy klepać biedę, a nasze dzieci będą stąd wyjeżdżać za granicę za pracą – mówi Tomasz Szczepaniak, wicestarosta chełmski. – My jesteśmy za budową nowej kopalni, bez względu na to, kto będzie jej inwestorem.

Samorządowcy zastanawiają się czy nie czas podjąć jakichś radykalnych kroków. – Skoro prośby, pisma, spotkania nie przynoszą rezultatu a władza słucha tylko ludzi protestujących, to może czas wyjść na ulicę, zablokować drogę krajową, żeby o sprawie dowiedziała się całą Polska? – pyta Zonik.

Komunikat w sprawie wniosku Bogdanki złożyło Prairie Mining. – Sąd Okręgowy w Warszawie w odpowiedzi na wniosek Prairie Mining, uniemożliwił Ministerstwu Środowiska wydawanie koncesji i umów użytkowania górniczego na obszar K-6-7 jakimkolwiek podmiotom poza PD Co. W naszej ocenie wniosek o koncesję złożony przez Bogdankę nie może być rozpatrzony do czasu zakończenia postępowania sądowego. Zatem w obecnej sytuacji jedynym uprawnionym do użytkowania górniczego złoża Lublin, w tym obszaru K-6-7 pozostaje PD Co – przekonuje Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining i dodaje, że kopalnia Jan Karski umożliwi wydobycie węgla przez nadchodzące dziesięciolecia i przyniesie ogromne korzyści dla budżetu państwa, regionu oraz jego mieszkańców. Tylko dzięki powstaniu nowej kopalni będzie możliwe stworzenie bezpośrednio i pośrednio

10 000 nowych miejsc pracy na Lubelszczyźnie i Ziemi Chełmskiej. Budowa nowego zakładu wydobywczego jest w najlepszym interesie publicznym i w zgodzie z obowiązkiem racjonalnej gospodarki złożem. O to, dlaczego Bogdanka złożyła wniosek o koncesję, pomimo orzeczenia sądu, zapytaliśmy w piątek biuro prasowe spółki. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Bogumił Fura