Skrócona kwarantanna

– Nikt nie odbiera telefonów i niczego nie można się dowiedzieć – skarżyli się w ubiegłym tygodniu interesanci Powiatowego Urzędu Pracy w Świdniku. Urząd został zamknięty po tym, jak u jego szefa wykryto koronawirusa. Testy przeprowadzone wśród pozostałych pracowników na szczęście wyszyły ujemne i PUP znów może działać.


Powiatowy Urząd Pracy w Świdniku został zamknięty 3 czerwca po tym, kiedy u dyrektora placówki, Włodzimierza Radka potwierdzono dodatni wynik na koronawirusa. Wszystkich pracowników jednostki oraz Wydziału Infrastruktury Drogowej Starostwa Powiatowego, który mieści się pod tym samym adresem i którego pracownicy korzystają z tych samych, co pracownicy PUP pomieszczeń, wysłano na przymusową kwarantannę. A tym, którzy mieli styczność z przypadkiem potwierdzonym wykonano testy.

Mieszkańcy powiatu świdnickiego, którzy w tym czasie chcieli załatwić coś w PUP-ie skarżyli się, że nie mogą nic zrobić, bo nikt nie odbiera telefonów i nie od razu wystawiono skrzynkę podawczą.

– Złożyłem wniosek o pomoc w ramach tarczy antykryzysowej. Czekam już ponad miesiąc i nie mam ani tej pomocy, ani informacji czy i kiedy ją otrzymam. Czy jeśli urząd będzie zamknięty jeszcze przez 2 tygodnie, bo powiedzmy pracownicy będą na kwarantannie, to znaczy, że nie będzie żadnych wypłat? Nawet niczego nie mogę się dowiedzieć, bo nikt nie odbiera telefonów. Rozumiem, że sytuacja jest wyjątkowa, ale czy nie można było zrobić jakiegoś telefonicznego dyżuru? – denerwuje się jeden z czytelników.

Podobne sygnały docierały również do radnej powiatowej, Edyty Lipniowieckiej (ŚWS). -„To, że Urząd Pracy ze względu na sytuację epidemiologiczną jest zamknięty to jedno. Wiadomo badania trzeba zrobić i sprawdzić wszystkich, którzy mieli kontakt z przypadkiem zakażonym, ale co w tej sytuacji jest alarmujące to to, że pod Urzędem Pracy nie ma skrzynki podawczej na dokumenty ani, mimo wywieszonego wykazu telefonów, nikt ich nie odbiera… O takim stanie rzeczy informują zaniepokojeni interesanci – ci, którzy muszą się podpisać, na listach, ci którzy muszą złożyć papiery, przedsiębiorcy, którzy nie otrzymali jeszcze świadczeń…

I właśnie, co z wypłatami dla bezrobotnych? Nikt o niczym nie informuje, nikt nic nie wie. Telefony głuche. Nie powinno się mieć jednak pretensji do pracowników PUP, dla nich to na pewno bardzo trudne i stresujące położenie. I nie, to nie jest zbijanie kapitału politycznego na tej sytuacji. Zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje, by Zarząd Powiatu pomógł i zorganizował punkt informacyjny albo telefoniczny czy wywiesił konkretne wytyczne dla mieszkańców powiatu świdnickiego. Ta sytuacja pokazuje niestety jak niesprawnie działają powiatowe władze (…)” – napisała na swoim Facebooku dwa dni po zamknięciu urzędu Edyta Lipniowiecka.

W rozmowie z nami radna poinformowała również, że złoży w tej sprawie interpelację do starosty. Chcę dowiedzieć się, jakie działania od czasu zamknięcia urzędu podjął Zarząd Powiatu w celu zapewnienia ciągłości obsługi i dostępu do informacji dla wszystkich interesantów PUP w Świdniku – mówi radna Lipniowiecka.

W międzyczasie Starostwo Powiatowe, któremu PUP podlega poinformowało, że wszystkie dokumenty wpływające na skrzynkę mailową rozpatrywane będą po otwarciu urzędu, a mieszkańcy mogą korzystać z usług elektronicznych. Podano również, że wszystkie przyznane świadczenia (zasiłki, stypendia, dodatki aktywizacyjne) wypłacane będą niezwłocznie po ponownym otworzeniu urzędu, zaplanowane a nieodbyte wizyty będą usprawiedliwiane, a wszystkie dokumenty można przesyłać pocztą.

– Do wtorku wszystkie dokumenty dotyczące tarczy były weryfikowane i wysyłane – tłumaczy starosta Łukasz Reszka. – Ostatnia partia została wysłana pocztą. Decyzja odnośnie czytelnika mogła już pójść, ale mógł jej jeszcze nie otrzymać. Natomiast gwarantuję, że żadne terminy nie zostały przekroczone. Rozważaliśmy wprowadzenie w PUP pracy zdalnej, ale okazuje się, że nie ma możliwości przekierowania systemów, których używa urząd na komputery w domach pracowników.

I to nie kwestia naszego urzędu, ale wszystkich urzędów pracy w Polsce. Docierają do mnie także sygnały, że ludzie oczekują wypłat, zasiłków, ale prawda jest taka, że wypłaca się je do 15 dnia miesiąca, więc mamy jeszcze czas. Nie ma powodów do paniki. Nie rozumiem takiego braku empatii. Zamknęliśmy urząd pracy z ważnego powodu – żeby wygasić potencjalne ognisko wirusa.

W piątek, 12 czerwca, część pracowników PUP mogła już pojawić się w pracy. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Świdniku uwzględniając negatywne wyniki testów na Covid-19 zezwoliła na otwarcie. Pomieszczenia PUP zostały też zdezynfekowane. Pracownicy PUP przypominają, aby pojawiać się u nich osobiście, to tylko w wymagających tego sprawach i przestrzeganiu zasad reżimu sanitarnego. Preferowanym sposobem kontaktu pozostaje kontakt elektroniczny lub telefoniczny. (w)