Śmierć przerwała troski

„Moje życie jest jak ogarek, wkrótce zgaśnie, nie będę czuł smutku, żalu ani niedostatku pokarmów”. Tak we wstrząsającym liście do redakcji pisał jakiś czas temu nasz Czytelnik. Był zdesperowany, zapraszał na swój pogrzeb. Niedawno starszy mężczyzna zmarł. Pochowano go – zgodnie z jego wolą – na cmentarzu w Kumowie Plebańskim, gdzie spoczywa jego matka.

Historię pana Piotra, mieszkającego przez większość życia w gminie Żmudź, znało mnóstwo mieszkańców powiatu chełmskiego i nie tylko. Jakiś czas temu mężczyzna zaprosił do swojego starego, walącego się domu – stuletniej chałupy, po której hulał wiatr – ogólnopolskie ekipy telewizyjne, aby nagłośnić swój problem. Wcześniej opisaliśmy go w „Nowym Tygodniu”.

67-letni wówczas, samotny, niepełnosprawny mężczyzna po udarze, płacząc, opowiadał, jak marznie, nie dojada i nie radzi sobie z codziennymi czynnościami. Nie chciał już żyć w przeciekającej ruinie, w nieludzkich warunkach, bez rodziny, telefonu, wody. Płakał mówiąc, że nocami trzęsie się z zimna, a gdy zamarznie, nikt nawet nie będzie o tym wiedział.

Prosił urzędników o umieszczenie go w domu pomocy społecznej. Dwa lata temu w końcu ziścił ten plan. Ale zanim to nastąpiło, pisał do redakcji wstrząsające listy, że pragnie umrzeć i dołączyć do grona rodziny: „…Mój krzyż jest coraz cięższy a sił coraz mniej… Nie będę czuł smutku i żalu i rozpaczy a nawet niedostatku pokarmów… Moje życie jest jak ogarek, wkrótce zgaśnie. Będę pochowany w Kumowie przy boku mojej mamy w jednym grobie…”. Zapraszał na swój pogrzeb, opisując, jak go sobie wyobraża…

Pan Piotr cieszył się, że w końcu trafił do DPS-u. Gdy wybuchła epidemia, był już schorowany. Zmagał się z nowotworem. Miał znajomych, którzy utrzymywali z nim kontakt. To oni zadzwonili do redakcji z informacją o śmierci pana Piotra. Pogrzeb mężczyzny odbył się w ubiegłym tygodniu. Zgodnie ze swoją ostatnią wolą mężczyzna został pochowany na cmentarzu w Kumowie Plebańskim (gmina Leśniowice). (mo)