Sparta postawiła się faworytowi

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI 0:2 (0:1)


0:1 – Piatnoczka (45), 0:2 – Szuta (90).

SPARTA: Belka – Orysz, Borcon, Rutkowski, Starok, Bujak, Piatrenka, Kucybała (74 Guz), Martyn, Suduł (64 Oleksiejuk), Świeca.

Porażką zakończyli rundę jesienną podopieczni Bartosza Bodysa. Rundę, której Sparta nie może zaliczyć do udanych. O ile przegraną w spotkaniu z wyżej notowaną Tomasovią można było wkalkulować w sezon, o tyle szkoda straconych punktów w starciu z Błękitnymi Obsza, czy Kryształem Werbkowice.

Meczu z Tomasovią Sparta na dobrą sprawę nie powinna przegrać. Obie bramki padły po błędach gospodarzy, a nie po świetnych akcji zawodników z Tomaszowa Lubelskiego. Obie też goście zdobyli w końcówce pierwszej połowy i drugiej. W zasadzie już w doliczonym czasie gry do pierwszej części spotkania sędzia podyktował rzut rożny. Do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskoczył Piatnoczka i strzałem głową umieścił ją w siatce. Po chwili arbiter zaprosił zawodników na przerwę. Wystarczyło zatem wybić piłkę i nastroje w szatni w ekipie Sparty byłyby zapewne dużo lepsze. Drugi gol z kolei również padł po stałym fragmencie gry. Tyle że tym razem wykonywała go Sparta. Po złym dośrodkowaniu piłki Tomasovia wyszła z klasycznym kontratakiem i zdobyła drugą bramkę.

– Gdyby ktoś obejrzał sobotnie zawody, zadałby pytanie, dlaczego nie zdobyliśmy w tej rundzie więcej punktów – mówił po meczu trener Bodys. – Moi zawodnicy po raz kolejny pokazali, że na mecz z wymagającym przeciwnikiem potrafią się skoncentrować, natomiast w pojedynkach z teoretycznie słabszymi rywalami ten poziom koncentracji spada. Po meczu z Tomasovią byłem dumny z chłopaków, bo zostawili na boisku mnóstwo zdrowia. Zagraliśmy, mimo porażki, solidne zawody. Straciliśmy pierwszą bramkę do szatni, po tym jak delikatnie odpuściliśmy zawodnika na siódmym metrze. Wiedzieliśmy, że stałe fragmenty w wykonaniu Tomasovii są bardzo groźne. Drugi gol z kolei, mieliśmy swój stały fragment, zaryzykowaliśmy, z tyłu został tylko Jakub Martyn.

Dośrodkowanie okazało się zbyt krótkie, rywal wyszedł z kontratakiem i zakończył go tak, jak w książce. Wystarczy, że do wszystkich meczów będziemy mieli takie podejście, a wtedy na pewno uratujemy się przed spadkiem. Podjęliśmy walkę z przeciwnikiem, który na papierze jest lepszy od nas. Pod względem taktycznym nasza gra była dobra. Tomasovia nie miało łatwo. Jeśli chodzi o całą rundę, nie jesteśmy zadowoleni, bo powinniśmy mieć 9 pkt. więcej. Przed nami przerwa zimowa, musimy poszukać może nie tyle wzmocnień, co zawodników do prawidłowego funkcjonowania tej drużyny. Nie da się prowadzić normalnego treningu, jeśli mam do dyspozycji 12 zawodników, bo są kontuzje, czy inne sprawy prywatne – dodaje B. Bodys. (s)