Spłonęło pół rezerwatu

Ponad cztery godziny trwała dramatyczna próba ugaszenia szalejących jęzorów ognia i zminimalizowania strat na terenie rezerwatu przyrody. Po raz pierwszy od lat strażacy musieli wezwać lotnicze posiłki. Prawie połowa Torfowiska Sobowice, wraz z rzadkimi gatunkami roślin, poszła z dymem.

To największy na naszym terenie od początku tego roku pożar suchych traw. Skrajna głupota i czyste lenistwo rolnika, który „porządkował” teren przed sezonem doprowadziły do niewyobrażalnych strat.

We wtorek (9 kwietnia) po godz. 14 na stanowisko kierowania straży pożarnej przyszło wezwanie do pożaru w Zawadówce (gmina Chełm) na terenie rezerwatu Sobowice.

– Gdy pierwsze zastępy dojechały na miejsce, paliło się już około dwadzieścia hektarów traw na terenie rezerwatu – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

– W akcji brało udział piętnaście zastępów, w sumie sześćdziesięciu trzech ratowników z PSP i OSP. Z uwagi na utrudniony dojazd, konieczne było użycie podręcznego sprzętu. Strażacy musieli przenieść na miejsce motopompy pożarnicze i tłumice – relacjonuje Chudoba.

Ogień najprawdopodobniej został dość późno zauważony. Na dodatek suche trawy i porywisty wiatr znacznie utrudniały akcję. Pożar rozprzestrzeniał się w zawrotnym tempie do tego stopnia, że po raz pierwszy od kilku lat w gaszeniu pomagał z powietrza samolot pożarniczy Dromader, wykonując zrzut wody na zagrożony teren. W walce z żywiołem strażacy wspomagali się też wodą z okolicznych kanałów. Wreszcie po około czterech godzinach akcję uznano za zakończoną.

Spaleniu uległo 45 ha suchych traw, czyli prawie połowa torfowiska, bo cały rezerwat przyrody liczy nieco ponad 95 ha. To przykre tym bardziej, że wszystkie przewodniki podają Sobowice jako jeden z najciekawszych obiektów na Lubelszczyźnie.

Występuje tu, a raczej występowało, wiele rzadkich i chronionych gatunków roślin wpisanych do Polskiej Czerwonej Księgi Roślin, ponad 30 gatunków ptaków lęgowych (m.in. błotniak łąkowy i dubelt), a także ponad 700 gatunków motyli, w tym nawet te rzadkie w Europie i zagrożone wyginięciem (!). (pc, fot. OSP Żółtańce)