Sprawa flag podczas pogrzebu „Jastrzębia”

– Nie bójcie się pamięci o Żołnierzach Wyklętych – zaapelował prezes IPN Jarosław Szarek do władz Włodawy, gdzie pochowano w niedzielę (16 lipca) szczątki żołnierza niezłomnego Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Prezes zwrócił uwagę, że na ulicach miasta zabrakło choćby jednej biało-czerwonej flagi. – Flagi na ratuszu i wszystkich miejskich instytucjach były tego dnia – prostuje Wiesław Muszyński, burmistrz Włodawy.

– Nie bójcie się tej pamięci! Dlaczego na tych ulicach, którymi dzisiaj maszerowaliśmy, władze Włodawy nie wywiesiły ani jednej biało-czerwonej flagi? Dlaczego? – pytał J. Szarek. Pytanie to powtórzył przemawiający tuż po prezesie Jan J. Kasprzyk, pełniący obowiązki szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Słowa te transmitowane były na żywo przez ogólnopolską stację TVP Info, a wieczorem powtórzone w głównych wiadomościach TVP. Nie dziwi więc fakt, że tuż po uroczystościach, skądinąd bardzo udanych, posypały się gromy na władze miasta, zwłaszcza wśród komentatorów o prawicowych poglądach. Włodawa stała się w nich synonimem bastionu skrajnie lewicowych poglądów i miejscem szykanowania w czambuł bohaterstwa żołnierzy powojennego podziemia antykomunistycznego. Portal Niezależna w tytule artykułu o tym wydarzeniu napisał: Prezes IPN zawstydził władze Włodawy. Natomiast inny prawicowcy ogólnopolski portal Fronda.pl poszedł jeszcze dalej, pytając w tytule: Czy Włodawa leży w Polsce? – Nie mam pojęcia, kto jest burmistrzem Włodawy, ani kto ma większość w tamtejszej radzie miasta i kompletnie mnie to nie obchodzi. Wiem natomiast, że nie są to ludzie myślący w kategoriach polskiej racji stanu, skoro podczas pogrzebu jednego z największych bohaterów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” na ulicach miasta nie wywieszono biało-czerwonych flag dla uczczenia jego pamięci – skomentował publicysta portalu Fronda.pl.
Nieco inaczej sprawę widzi jeden z organizatorów uroczystości, radny powiatu włodawskiego – Mariusz Zańko. – Źle się stało, że prezes wspomniał o tym podczas oficjalnego przemówienia. Ja wiem bowiem, że miasto bardzo pomogło nam w organizacji tego wyjątkowego wydarzenia. Uroczystości były relacjonowane na żywo w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej. O Włodawie usłyszały miliony i zobaczyły bardzo sprawnie przygotowane ostatnie pożegnanie wielkiego bohatera Polski, Lubelszczyzny i ziemi włodawskiej.
Wywołany do tablicy burmistrz tłumaczy, że na Urzędzie Miejskim i wszystkich miejskich jednostkach flagi państwowe były tego dnia wywieszone. – A że pan prezes IPN nie dojrzał, a może nie chciał dojrzeć, to już inna sprawa – skomentował Wiesław Muszyński na facebooku.
Z kolei Katarzyna Wojtal z włodawskiego PiS-u zauważyła: – Można było na trasie przemarszu na słupach powiesić kilkadziesiąt flag i to pewnie pan prezes IPN miał na myśli.
Tak czy inaczej Włodawa swoje pięć minut w Polsce znów miała. Zasłużenie czy nie, to inna sprawa. (pk)