Śrut utkwił mu w zadzie

– Nie celowałem w niego – zapierał się zatrzymany pod zarzutem postrzelenia psa 45-latek z gminy Chełm. Lekarz wyjął psu śrut z ciała, a policjanci zabezpieczyli broń mężczyzny. Śledztwo w sprawie prowadzi chełmska prokuratura.

Do zdarzenia miało dojść w sobotę (1 sierpnia). Błąd kobiety polegał na tym, że nie dopełniła swojego obowiązku – jej pies (mieszaniec) wałęsał się poza terenem posesji. W pewnym momencie wszedł na linię ognia.

Z wiatrówki, którą już dawno kupił na bazarze, tego dnia postanowił postrzelać 45-latek z Nowosiółek-Kolonii w gminie Chełm. – Chciałem sobie tylko postrzelać. Nie wiem, jak to się stało, nie celowałem w niego – tłumaczył się delikwent podczas przesłuchania.

Nie wiadomo, czy 45-latek był wtedy pod wpływem alkoholu. Tyle dobrego, że na jego drodze nie stanęło dziecko. Strzelając na oślep, trafił psa w zad. Ranne zwierzę zdołało doczołgać się do domu, a właścicielka zawiozła zakrwawionego czworonoga do weterynarza. Lekarz wyjął śrut. Kilka dni później, we wtorek (4 sierpnia), kobieta powiadomiła o sprawie policję.

– Policjanci zatrzymali 45-latka. W miejscu jego zamieszkania zabezpieczyli broń pneumatyczną – informuje kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Na czas prowadzonego postępowania otrzymał też dozór policji. Prokurator zlecił badanie zabezpieczonej broni, by ustalić, jaką miała moc (zgodnie z polskimi przepisami wiatrówka o mocy poniżej 17 J nie wymaga posiadania zezwolenia. Jeśli okaże się, że ta, z której strzelał 45-latek, miała większą siłę, mężczyzna może dodatkowo odpowiadać za nielegalne posiadanie broni). (pc)