SsangYong XLV 1,6 128 KM

SsangYong XLV może nieźle namieszać w segmencie crossoverów. Jego głównym atutem jest świetna cena, która nie wpłynęła ani na wyposażenie, ani na jakość materiałów. Wyglądu koreańskie auto też wstydzić się nie powinno.

Nadwozie i wnętrze

Trzeba przyznać, że XLV wygląda oryginalnie. Ma grubo ciosane nadwozie w typie kombi, podniesione zawieszenie i małą powierzchnię szyb bocznych. Bardzo mocno napompowane nadkola sprawiają, że auto wydaje się o wiele potężniejsze, niż jest w rzeczywistości. Jak na crossovera przystało, SsangYong ma plastikową listwę dookoła dolnej części nadwozia. Z przodu wzrok przyciągają duże reflektory i także wielkie światła przeciwmgłowe wmontowane w dole zderzaka. Z tyłu fajerwerków nie ma. Jest prosta, niemal pionowa klapa z dużym spojlerem i wystające nieco na boki lampy. Największym atutem SsangYonga jest jego „inność”. Auto przyciąga wzrok, ale głównie ze względu na to, że nikt go nie kojarzy. Na parkingach ludzie najpierw z uwagą oglądali samochód, a potem z konsternacją podchodzili do mnie i pytali, co to jest. Słysząc odpowiedź, komentarz zazwyczaj był jeden – „no to wyładniał ten SsangYong”. I trudno z takimi opiniami się nie zgodzić.
Wnętrze koreańskiego auta jest równie ciekawe, co nadwozie. Na pierwszy rzut oka dużo się w nim dzieje i nie przypomina niczego, z czym wcześniej mieliśmy do czynienia. I to kolejny argument za tym, by ten samochód kupić. Kabina zbudowana jest z niezłej jakości materiałów, które dobrze spasowano. Konsola centralna jest mocno rozbudowana i bogata w różne rozwiązania stylistyczne. Mamy tu różne rodzaje przycisków w różnych kolorach oraz wielkie pokrętło sterowania klimatyzacją. Co ciekawe, na konsoli umieszczono też przyciski komputera pokładowego. Kierownica jest klasyczna – bez żadnych ścięć. Fajnie leży w dłoniach, a skóra, którą jest obszyta, jest miękka. Przez obręcz mamy widok na klasyczne zegary – dwie tarcze rozdzielone wyświetlaczem komputera pokładowego może nie są supernowoczesne, ale są czytelne, a ich podświetlenie nie męczy oczu. Fotele są wygodne, miejsca z tyłu jest dużo, bagażnik jest wielki – ma aż 720 litrów.

Silnik i skrzynia biegów

Decydując się na XLV klienci do wyboru mają dwa silniki – diesel 1,6 oraz wolnossący motor benzynowy o takiej samej pojemności, który generuje 128 koni mechanicznych przy 6.000 obr/min, a jego maksymalny moment obrotowy wynosi 160 Nm przy 4.600 obr/min. Ta właśnie jednostka znalazła się w modelu testowym. Trzeba przyznać, ze całkiem nieźle radzi sobie z rozpędzaniem tego auta. Do setki startuje w niewiele ponad 10 s, a jego prędkość maksymalna to 178 km/h. Średnie spalanie w cyklu mieszanym to ok. 7 litrów benzyny. Wynik ten mógłby być korzystniejszy, gdyby producent zdecydował się zamontować skrzynię 6-biegową.

Zawieszenie i komfort jazdy

SsangYong ma wielką przewagę nad konkurencją, jeżeli chodzi o komfort jazdy. Auto jest miękko zestrojone, więc wszelkie nierówności nie robią wrażenia na pasażerach. Zawieszenie pracuje cicho, resorowanie jest świetne. To odbija się wprawdzie na właściwościach jezdnych, ale nie aż tak, by zwykli kierowcy poczuli różnicę. A jak jej nie czuć, to po co przepłacać.

Wyposażenie i cena

Cennik SsangYonga startuje z pułapu 59990 zł. Wersja topowa, którą jeździliśmy, jest o wiele droższa, choć teraz SsangYong ma promocję i XLV w wersji Sapphire kosztuje 78990 zł. Za takie pieniądze dostajemy bardzo dużo. Na pokładzie samochodu znajdziemy np. klimatyzację, pełną elektrykę, trzy tryby pracy układu kierowniczego czy wielofunkcyjną kierownicę.