Starsza pani słowem silna

Nietypowy finał interwencji, oniemienie ratowników i strażaków oraz brutalnie zakończona przyjaźń. Tak w skrócie można podsumować poniedziałkowe wydarzenia, które rozegrały się niedaleko hotelu „Kamena” w Chełmie.

Policjanci co rusz podkreślają: dbajmy o innych, interesujmy się starszymi i samotnymi, a jeżeli mamy jakiekolwiek podejrzenia, że coś niedobrego mogło się stać, natychmiast wezwijmy pomoc. Tak też zrobiła w poniedziałkowy wieczór (4 stycznia) mieszkanka Chełma, która od dwóch dni nie widziała swojej koleżanki.

Po wielu bezskutecznych próbach skontaktowania się z 70-latką, kobieta zadzwoniła pod numer alarmowy 112 i podała adres w Śródmieściu, pod który dyspozytor wysłał zespół ratownictwa medycznego oraz strażaków. Ci najpierw pukali do drzwi i nawoływali, ale nikt im nie odpowiadał. W trosce o dobro 70-latki, która przecież mogła upaść i stracić przytomność, zapadła decyzja o wejściu do mieszkania przez okno.

Strażacy wspięli się po drabinie. Wtem ujrzeli stojącą w pokoju, do którego zamierzali się dostać, rozwścieczoną właścicielkę mieszkania. Pełna życia i werwy, a przy tym bardzo wulgarna 70-latka kazała strażakom i ratownikom spierd***ć. Oświadczyła, że nie potrzebuje żadnej pomocy lekarskiej, czuje się świetnie, a do koleżanki-sąsiadki po prostu nie chciała się odzywać. W końcu ma takie prawo.

W takiej sytuacji interweniującym pozostało jedynie pożegnać się i szybko wycofać. (pc)