Stop wypadkom na drodze

Stojący na boku, rozbity samochód i „zwłoki” w czarnym, foliowym worku. Tuż obok policyjny radiowóz na sygnale i znak „Uwaga! Wypadek”. Drastyczny widok przy krajowej „dwunastce”, przy wjeździe do janowskiego lasu, podziałał na wyobraźnię kierowców.

Poniedziałek (30 października), południe. Przy ul. Podgórze w Chełmie, na terenie nieczynnej już stacji benzynowej, „coś” się dzieje. Już z oddali widać znak informujący o wypadku i stojący z włączonym „kogutem” policyjny radiowóz. Obok przewrócony samochód, a na poboczu „wypełniony” worek na zwłoki.
– Po raz kolejny chełmska drogówka wspólnie z Automobilklubem Chełmskim zorganizowały akcję poświęconą bezpieczeństwu w ruchu drogowym . Tym razem odbyła się ona pod nazwą „Stop Wypadkom”. Obrazy jak z rzeczywistego, tragicznego w skutkach wypadku, mogą szokować, ale mają również przemawiać do wyobraźni wszystkich tych, którzy bagatelizują przepisy ruchu drogowego – wyjaśnia cel poniedziałkowej akcji podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Termin akcji został wybrany nieprzypadkowo. Przed obchodami Wszystkich Świętych na drogach panuje wzmożony ruch. Do tego chodzą niesprzyjające warunki atmosferyczne, dlatego też właśnie w tym okresie musimy zwrócić szczególną uwagę na bezpieczeństwo w ruchu drogowym – dodaje podkom.
Również miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Na odcinku krajowej „dwunastki”, w janowskim lesie, doszło już do niejednego groźnego w skutkach wypadku. A jak wynika z policyjnych statystyk, najczęstsze powody zdarzeń na drogach to niedostosowanie prędkości i nieustąpienie pierwszeństwa.
– Kierowcy różnie podchodzą do naszych akcji. Jednym ta inscenizacja wypadku może się podobać, innym nie, ale nie o to chodzi. Liczymy, że w ten kontrowersyjny sposób zmusimy kierowców do refleksji, żeby – mając w pamięci ten drastyczny widok – pomyśleli i zwolnili – mówi Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego.
Mija już 20 lat, od kiedy klub organizuje tego typu akcje skierowane na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Wcześniej były to ustawiane zapalone znicze, później sugestywne worki na zwłoki. Tegoroczna akcja trwała niemal trzy godziny. Samochód wyciągnięto z wysypiska, w worku ułożone zostały pachołki. Na taki pomysł wpadł Jakub Kursa, członek klubu. (pc)