Strach przed kontaktem

Niedawno pisaliśmy o obawach listonoszy, którzy mają dostarczać pulsoksymetry chorym na Covid-19. Ale zarażenia boją się także zdrowi klienci Poczty, którzy muszą potwierdzać odbiór listów poleconych. – Przecież nie wiadomo, kto dotykał urządzenia, na którym musimy podpisywać odbiór przesyłki – mówią.

Poczta Polska wdraża z ministerstwem zdrowia nowy program, w ramach którego listonosze będą dostarczać zarażonym koronawirusem i przebywającym w kwarantannie domowej pulsoksymetry, tj. urządzenia do badania natlenienia krwi tętniczej. Pisaliśmy już, że pomysł wystraszył doręczycieli. – I tak narażamy się, chodząc po dziesiątkach adresów z listami, a tutaj wysyła się nas prosto do chorych ludzi – mówili. – List można wrzucić do skrzynki, ale odbiór urządzenia trzeba pokwitować, podobnie jak później jego zwrot. A to wiąże się z bezpośrednim kontaktem z osobami zarażonymi. A potem po takim kontakcie idziemy dalej w swoje rejony.

Obawy listonoszy są słuszne. Tak jak strach zdrowych ludzi, którzy muszą potwierdzać odbiór listów np. z sądów, urzędów i innych instytucji państwowych. – To wymaga podpisania się na tablecie, który podaje nam listonosz, specjalnym rysikiem, który nie wiadomo ile osób wcześniej dotykało – mówią ludzie. – Poczta powinna uprościć te przesyłki. Przecież inne firmy kurierskie, odkąd jest pandemia, nie wymagają żadnych podpisów.

Poczta Polska wprowadziła uproszczenia w związku z pandemią. Jej rzecznik Justyna Siwek przekonuje, że przesyłki rejestrowane są doręczane w sposób uproszczony, ograniczający kontakt pracowników z klientami a klienci nie mają obowiązku składania podpisu rysikiem na tablecie. Uproszczenie dotyczy np. poleconych.

– Przesyłkę poleconą faktycznie możemy odznaczyć na tablecie jako wrzuconą „do skrzynki” i przekazać odbiorcy bez wymaganego podpisu – mówi nam jeden z listonoszy. – Ale jeżeli nadawca zażądał potwierdzenia odbioru, to musimy podać tablet i rysik, żeby odbiorca złoży swój podpis.

A dotyczy to większości wspomnianych wyżej przesyłek urzędowych.

– Spawy nie załatwia też pozostawienie awiza w skrzynce, bo i tak obiór przesyłki adresat będzie musiał pokwitować na tablecie tyle, że już w placówce pocztowej – mówi listonosz.

Zgodnie z wewnętrznymi wytycznymi listonosze powinni dezynfekować tablety i rysiki po każdym użyciu. Poczta Polska przekazała im nawet do tego dozowniki ze specjalnym płynem. (bf)