Strajk? Iść się uczyć, czy włóczyć

Jeśli 8 kwietnia nauczyciele rozpoczną strajk (w niedzielę o godzinie 19, czyli już po zamknięciu tego wydania Nowego Tygodnia, związkowcy mieli spotkać się ze stroną rządową na rozmowach „ostatniej szansy”) w sprawie podwyżek pensji, w Lublinie i Świdniku uczestniczyć w nim będzie ponad dwie trzecie wszystkich szkół i przedszkoli. I choć placówki już od połowy ubiegłego tygodnia informowały o takiej możliwości rodzice do samego końca nie byli pewni co w poniedziałek i następnych dniach mają zrobić ze swoimi pociechami, bo takiej sytuacji, że nauczyciele nie stawią się w pracy jeszcze nigdy nie było, a do tego protest ma trwać aż do odwołania.


– Przystąpienie 8 kwietnia do akcji protestacyjnej zadeklarowało 110 ze 155 lubelskich placówek oświatowych, dla których organem prowadzącym jest miasto, poinformowała w piątek, 5 kwietnia, Katarzyna Duma, rzecznik prasowy prezydenta Lublina. Jak zadeklarował prezydent Krzysztof Żuk w Lublinie za czas strajku protestujący otrzymają normalne wynagrodzenie.

– Wspólnie z radnymi naszego miasta zastanowimy się nad tym, w jaki sposób nie uszczuplać państwa budżetów domowych, gdyby zdecydowali się państwo słusznie upomnieć się o wasze prawa – napisał 2 kwietnia prezydent, w liście do dyrektorów placówek oświatowych prowadzonych przez miasto Lublin. Władze miasta i dyrektorzy miejskich spółek w geście solidarności z nauczycielami zadeklarowali, że rodzice, którzy nie będą mogli 8 kwietnia wziąć urlopu mogą przyjść do pracy z dziećmi.

Nie wiadomo było do końca, czy jeśli dojdzie do strajku i w szkołach czy przedszkolach nie będzie normalnych zajęć, to jednak placówki będą otwarte i zapewnią jakąś zastępczą opiekę dzieciom, których rodzice nie będą mogli np. wziąć wolnego, albo skorzystać z pomocy dziadków. I nikt nie był w stanie udzielić tu jednoznacznej odpowiedzi.

Nauczyciele i dyrekcje placówek, które zadeklarowały udział w strajku, rozsyłały do rodziców maile i smsy z informacjami o możliwym strajku. Komunikaty pojawiały się również na stronach internetowych szkół i przedszkoli, ale do końca nie wyjaśniały one co w poniedziałek zrobić z dzieckiem.

– Dyrektor jako pracodawca dowiaduje się każdego dnia rano o liczbie strajkujących pracowników i na bieżąco wykonuje zadania zmierzające do zapewnienia opieki uczniom. Dyrektor szkoły w chwili obecnej nie jest w stanie określić, jaka część pracowników przystąpi do akcji strajkowej. O nowych okolicznościach będę Państwa niezwłocznie informować – takiej treści komunikat zamieścił na stronie Grzegorz Lech, dyrektor III LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie.

– Pierwszego dnia nie przyjmę nikogo, a w drugim dniu strajku jeśli wezmą w nim udział wszyscy co się zadeklarowali, jestem w stanie przyjąć nie więcej niż 25 dzieci. Te, które jako pierwsze przyprowadzą rodzice. Nie wiem jak będą wyglądały kolejne dni – powiedziała nam w piątek dyrektor jednego z przedszkoli na Czubach.

– Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta Lublin będzie przyjmował zgłoszenia od dyrektorów placówek, w których jest problem z zapewnieniem opieki i o potrzebie zorganizowania dodatkowego wsparcia – zapewnia rzecznik prezydenta, Katarzyna Duma, ale nie rozwiewa to niepewności rodziców uczniów i przedszkolaków.

Strajk a egzaminy

Pytaniem, które spędza sen z powiek uczniom trzecich klas gimnazjów i ósmych klas szkoły podstawowej, jest, czy odbędą się egzaminy, wyznaczone na 10-12 oraz 15-17 kwietnia?

MEN zapewnia, że ma plan B i egzaminy nawet jeśli nauczyciele nie przerwą strajku odbędą się w terminie. Poszukiwane są osoby z uprawnieniami pedagogicznymi, które mogły zasiadać w komisjach egzaminacyjnych i nadzorować przebieg egzaminu w miejsce protestujących nauczycieli.

Na stronie lubelskiego kuratorium 5 kwietnia pojawiła się informacja o poszukiwaniu takich osób – „Każda osoba posiadająca kwalifikacje pedagogiczne może być członkiem zespołu egzaminacyjnego i nadzorującego podczas tegorocznych egzaminów. Wszyscy chętni nauczyciele, którzy chcą pomóc uczniom podczas egzaminów, mogą się już zgłaszać do Kuratorium Oświaty w Lublinie” – czytamy w komunikacie.

– Mogą to być osoby pracujące w różnych miejscach, ale takie, które z racji swojego wykształcenia posiadają kwalifikacje pedagogiczne – tłumaczyła Teresa Misiuk, lubelska kurator oświaty, na konferencji prasowej, zorganizowanej w ubiegły piątek w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. – W tej chwili mamy już grupę ponad 30 takich osób – informowała.

Emilia Kalwińska