Strażak-ochotnik utonął w Holandii

– Wszyscy jesteśmy mocno poruszeni tym, co się stało – mówi Artur Sawa, wójt Łopiennika Górnego w powiecie krasnostawskim. W Morzu Północnym u wybrzeży Holandii utonął 23-letni strażak-ochotnik z OSP w Kolonii Dobryniów.

Tragedia rozegrała się 21 lipca ok. 18.30 w Holandii w prowincji Wassenaarseslag nad Morzem Północnym. Jak poinformowały lokalne media, morze zabrało dwóch Polaków, a nieco dalej (w Hadze) w wodzie zniknął też Niemiec. Początkowo służby przypuszczały nawet, że istnieje związek miedzy tymi tragediami, ale okazało się to nieprawdą. Natychmiast zorganizowano akcje poszukiwawczą w obu lokalizacjach. Na plażę wezwane zostały straż przybrzeżna, brygady ratunkowe z łodziami, a nawet dwa helikoptery z Amsterdamu i z Rotterdamu.

Po jakimś czasie wyłowiono z morza dwóch Polaków. Kiedy na brzegu trwała dramatyczna akcja reanimacyjna obu mężczyzn, ekipa śmigłowca przeszukiwała morze wzdłuż linii brzegowej w poszukiwaniu zaginionego Niemca. Szybko i jego wyciągnięto na plaże, ale niestety cała trójka zmarła. Jednym ze zmarłych Polaków okazał się 23-letni strażak-ochotnik z OSP w Kolonii Dobryniów. – To bardzo smutna wiadomość – podkreśla Artur Sawa, wójt gminy Łopiennik Górny.

– Wszyscy jesteśmy poruszeni tym, co się stało. W tej trudnej sytuacji proszę o pomoc dla rodziny zmarłego. Informacji udziela OSP Kolonia Dobryniów lub sekretarz urzędu gminy – dodaje Sawa. Wójt Łopiennika Górnego mówi, że zmarły strażak był bardzo zaangażowany w działania lokalnej OSP. – Był na każde wezwanie, brał czynny udział w różnego rodzaju akcjach – mówi.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że 23-latek mieszkał z matką. W domu się nie przelewało i mężczyzna, by pomóc bliskim, wyjeżdżał czasem do pracy do Holandii. W niedzielę, 21 lipca, miał wolne i postanowił odpocząć ze znajomymi nad morzem… (gc, fot. KNRM Katwijk i Regio15.nl)