Strażnik o lepkich rękach

Skazany mężczyzna nie pracuje już w areszcie

Łukasz S., były już strażnik więzienny, okazał się wcale nie lepszy od osadzonych, których pilnował w Areszcie Śledczym przy ul. Południowej w Lublinie. Kiedy tylko nadarzała się okazja, mundurowy zmieniał się w rabusia.
Funkcjonariusz połasił się na żelazko i maszynkę do strzyżenia. Teraz usłyszał wyrok za kradzież. Sąd skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Podczas odwołania, kara została utrzymana z jednym wyjątkiem. Zniesiono wobec mężczyzny trzyletni zakaz pracy w instytucjach publicznych. LL