Strzelił sobie w głowę

Maciej O. pracował w Straży Granicznej od 4 lat. W ubiegły poniedziałek, w trakcie patrolu, kazał swojej partnerce zatrzymać na chwilę auto, wysiadł i poszedł do lasu. Usiadł pod drzewem i zastrzelił się.

– W sprawie śmierci funkcjonariusza Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z Placówki w Dorohusku czynności prowadzi Prokuratura Rejonowa w Chełmie. Prowadzone jest również wewnętrzne postępowanie – mówi ppor. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy komendanta NOSG.
Maciej O. (28 lat) pracował na granicy od czterech lat. W nocy z niedzieli na poniedziałek (11-12 marca) pełnił służbę razem z koleżanką. Patrolowali teren od Dorohuska do gm. Dubienka. W pewnym momencie (około godz. 3:20), w rejonie miejscowości Husynne, poprosił koleżankę, by przystanęli na chwilę przy lesie. Wysiadł z auta i poszedł, jak powiedział, za potrzebą. Miało mu to zająć chwilę…
Dziewczyna czekała mniej więcej 20 minut. Po tym czasie zaczęła wołać Macieja, ale bez odzewu. W końcu wezwała do pomocy dwa patrole, które były najbliżej nich. Gdy przyjechali, wskazała im kierunek, w którym udał się jej kolega z patrolu. Cała grupa poszła szukać pogranicznika. Znaleźli go 200 m dalej. Siedział w mundurze, oparty o drzewo, z przestrzeloną głową. Obok leżała służbowa broń, a trochę dalej – łuska pocisku.
Śledczy zebrali znaleziony na miejscu materiał dowodowy. Udział osób trzecich został wykluczony, na ciele denata nie było żadnych obrażeń, a rana postrzałowa wskazywała na to, że strzał był oddany z bardzo bliskiej odległości. To pewne, 28-letni funkcjonariusz SG popełnił samobójstwo na służbie. Prokuratura nie ma jeszcze żadnych podejrzeń, co mogło być tego przyczyną. Nic nie wiadomo na temat tego, by O. skarżył się komukolwiek na problemy w pracy czy życiu prywatnym. Wstępne przesłuchania też nie wniosły nic świeżego do sprawy (dziewczynie, która tej nocy pełniła z nim służbę i po raz pierwszy w życiu zobaczyła zwłoki, konieczna była pomoc psychologa, w świetle czego – jak mówią śledczy – za jakiś czas trzeba będzie powtórzyć zeznania z jej udziałem).

Co się dzieje w Dorohusku?

Informacja o śmierci młodego pogranicznika z Dorohuska wstrząsnęła mieszkańcami i uruchomiła lawinę komentarzy pod adresem kierownictwa placówki w Dorohusku. Anonimowo funkcjonariusze z różnych placówek mówią wprost, że w SG panuje kolesiostwo, układy, a gdy ktoś podpadnie – wylewa się na niego pomyje, pomiata nim, szczuje, układa grafiki tak, by miał kilka nocek z rzędu, etc. (list w tej sprawie dotarł do redakcji pod koniec lutego, o czym pisaliśmy w tekście „Mobbing w straży granicznej?”). Rzekomo Maciej O. miał mieć „dodatkowe nieprzyjemności” z powodu tego, że spowodował dwie stłuczki i rozbił służbowy samochód. Tego jednak NOSG nie komentuje.
– Postępowanie jest prowadzone w kierunku artykułu 151 kodeksu karnego. Sprawdzamy, czy nikt nie przyczynił się do śmierci mężczyzny. W aktach sprawy nie ma jednak śladu na temat mobbingu. Jeśli pojawią się jakiekolwiek informacje, zgłoszą świadkowie, śledztwo zostanie rozszerzone – wyjaśnia Lech Wieczerza. prokurator rejonowy w Chełmie.
Kilka godzin po samobójstwie pogranicznika w komendzie głównej w Chełmie odbywało się akurat ślubowanie nowo przyjętych funkcjonariuszy. Placówka SG w Dorohusku jest jedną z większych w strukturach NOSG, pracuje w niej 300 funkcjonariuszy. Co roku część z nich składa wnioski o przeniesienie do innej jednostki. Od stycznia 2017 roku do 15 marca tego roku prośbę o zmianę miejsca pełnienia służby złożyło 30 z nich. Oficjalnie główną przyczyną jest chęć pełnienia służby blisko miejsca zamieszkania. (pc)