Sułkowski wygrał ze starostwem

Dariusz Sułkowski po wygranym konkursie powinien zostać zatrudniony przez powiat na stanowisko dyrektora liceum w Dubience. Tak uznał Naczelny Sąd Administracyjny, odrzucając skargę kasacyjną Zarządu Powiatu. – Musimy ponieść konsekwencje naszych decyzji – przyznaje wicestarosta chełmski. A te mogą być kosztowne.

Sprawa Dariusza Sułkowskiego ciągnie się od 2019 roku, kiedy odbył się konkurs na stanowisko dyrektor ówczesnego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Dubience. Pomimo wygranej starosta nie powierzył obowiązków Sułkowskiemu. Unieważnił postępowanie konkursowe, dopatrując się braków formalnych w dokumentach kandydata. Najpierw unieważnienie konkursu podważyło kuratorium oświaty, a potem wojewoda lubelski. A jego decyzję podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego odwołało się starostwo.

Mimo że trzy instancje przyznały rację niedoszłemu dyrektorowi, to powiat, nie bacząc na ewentualne koszty, brnął dalej. Starostwo chciało udobruchać Sułkowskiego jakąś formą „odszkodowania”, a także powierzeniem obowiązków dyrektora, ale tylko na jeden rok zamiast ustawowych pięciu lat. Skrócenie powołania argumentowano reorganizacją zespołu szkół.

Ale Sułkowski nie przystał na propozycję zarządu powiatu. Zaskarżył uchwałę zarządu o powierzeniu mu obowiązków na rok do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał mu rację. Sąd stwierdził, że „zaskarżona uchwała została wydana z istotnym naruszeniem art. 63 ust. 21 Prawa oświatowego, co uzasadnia stwierdzenie jej nieważności” – czytamy w uzasadnieniu do wyroku.

Niezrażony wyrokiem WSA powiat złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Urzędnicy zarzucili sądowi pierwszej instancji „rażące naruszenie przepisów postępowania”, a także „nienależyte przeprowadzenie postępowania dowodowego”. Powiat chciał unieważnienia wyroku w całości i przywrócenia sprawy do ponownego rozpatrzenia przed WSA. Tak się jednak nie stało, bo NSA odrzucił kasację złożoną przez zarządu powiatu.

Formalnie wyrok oznacza powierzenie stanowiska dyrektora D. Sułkowskiemu na okres pięciu lat. Jak powiat zamierza wybrnąć z tego?

– Mamy trzy ewentualności – mówi Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta chełmski. – Jedna to powierzyć obowiązki dyrektora. Druga to nie powierzać, ale zwrócić koszty za ten okres, od kiedy pan Sułkowski mógł pełnić obowiązki dyrektora. Ale jeśli pracował w tym czasie, to będzie też trzeba wyliczyć ewentualna różnicę w tych zarobkach z pensją dyrektora. A trzecia to negocjacje i porozumienie, do czego bylibyśmy najbardziej skłonni. Będziemy chcieli poznać jego oczekiwania. Ale wyrok zapadł i musimy ponieść konsekwencje naszych decyzji.

W kolejce czeka jeszcze druga sprawa z powództwa cywilnego, którą Sułkowski wytoczył za straty moralne i utracone dochody. Uważa, że w jego sprawie starostowie powielali nieprawdziwe informacje, za co chce się domagać publicznych przeprosin. A także, że stracił co najmniej 150 tys. zł. Na tyle wyliczył różnicę między poborami dyrektora a wizytatora kuratorium, w którym obecnie pracuje i koszty dojazdu do pracy w Chełmie z Dubienki, w której mieszka. (bf)