Sumienie brudził wielokrotnie

Ukradł auto do rozwożenia kebabów, pojechał nim do Lublina, spowodował kolizję i uciekł. Teraz okazuje się, że to nie jedyne przewinienie 39-latka z Chełma. Połakomił się na ukraiński samochód i… markowe ubrania.

Przypomnijmy. Zatrzymany przez lubelskich policjantów 39-latek tłumaczył, że ukradł seicento z centrum Chełma (w nocy z 27/28 listopada), bo stało otwarte, z kluczykami w stacyjce. Nie mógł oprzeć się okazji, zabrał auto i pijany pojechał do dziewczyny w Lublinie.
39-latek został przywieziony do chełmskiej komendy. Tu usłyszał zarzuty kradzieży i został zwolniony. Jednak zaledwie kilka dni później, w następny weekend, został ponownie zatrzymany.

Tym razem na gorącym uczynku na próbie włamania się do auta.

Pijany złodziej wypatrzył citroena na parkingu „Biedronki”. Wybił szybę młotkiem i otworzył drzwi. Miał pecha, bo dostrzegł go właściciel samochodu (obywatel Ukrainy), który wezwał policję i przy pomocy świadków przytrzymał 39-latka w aucie do czasu przyjazdu patrolu. Zaraz potem okazało się, że mężczyzna ma na koncie więcej przewinień. Tego samego dnia ukradł z hotelowej suszarni ubrania sportowe dwóch gości „Lwowa”.

– Pokrzywdzeni oszacowali wartość strat na ponad cztery tysiące złotych. Policjanci wystąpili w tej sprawie do prokuratury z wnioskiem o tymczasowy areszt dla 39-latka. Sąd Rejonowy w Chełmie przychylił się do wniosku i zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – mówi kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Za samo usiłowanie kradzieży z włamaniem do ukraińskiego citroena podejrzanemu grozi do 10 lat więzienia. Tym razem pokrętne tłumaczenie, że chciał pojechać do dziewczyny, raczej nie wystarczy. (pc)