Suplementy łykamy jak cukierki

Polska jest jednym z największych rynków zbytu suplementów diety w Unii Europejskiej. Kontrola NIK ujawniła, że w tym przypadku za ilością nie idzie jakość.


Suplementy diety kupujemy masowo nie tylko w aptekach, ale także (co jest o wiele bardziej niebezpieczne) przez Internet. W bogatej ofercie każdy znajdzie coś dla siebie. Są preparaty na odchudzanie czy poprawę stanu skóry, ale również wpływające na samopoczucie (np. środki zmniejszające stres). Jak się okazuje, nie trzeba cierpieć na konkretną dolegliwość. Jesteśmy narodem, który bardzo dba o profilaktykę. Od razu rodzi się pytanie, czy to już lekomania? Nawet jeśli tak, to nic nie dzieje się bez przyczyny. Media odgrywają kluczową rolę w tym wielkim biznesie. Okazuje się, że aż 1/4 reklam telewizyjnych związana jest z farmakologią. Oglądając je, jesteśmy bardzo często świadkami cudownego uzdrowienia. Słyszymy wypowiedź aktora grającego lekarza, który wyjaśnia, dlaczego to właśnie my danego preparatu potrzebujemy. A skoro potrzebujemy, to kupujemy. I tak to, niestety działa.

O suplementach diety zrobiło się głośno za sprawą delegatury Najwyższej Izby Kontroli w Łodzi, która wykryła wiele nieprawidłowości w tej branży. Zdaniem kontrolerów wprowadzenie suplementu diety do sprzedaży jest zbyt proste. Może to zrobić każdy, wystarczy tylko podać skład produktu. Zanim specyfik, będący już w ciągłej sprzedaży, zostanie zweryfikowany, mija średnio 450 dni. W trakcie kontroli okazało się też, że dane na opakowaniach mijają się z prawdą. Ponadto na 11 przeprowadzonych prób aż w 1/3 preparatów stwierdzono niebezpieczne substancje, m.in. stymulanty a nawet bardzo niebezpieczne dla życia bakterie kałowe.

Kontrolerzy NIK zwrócili również uwagę na rynek probiotyków, który rozwija się w równie szybkim tempie. Kupujemy je w celu podniesienia odporności, często dla swoich pociech. Badania wykazują jednak, że nasze dobre chęci i pieniądze często idą na marne. Okazuje się bowiem, że zdrowe szczepy bakterii giną znacznie szybciej niż jest to podane na opakowaniu. Dlatego tak ważne jest, aby pamiętać, że im dłuższy czas minie od produkcji probiotyku, tym bardziej jest on bezwartościowy i obojętny.

Katarzyna Nakonieczna